Do chleba

poniedziałek, 05 sierpnia 2013

Jeszcze tylko troszkę i już do Was wracam. Obiecuję, że od września powrócą już regularne wpisy i ja! U mnie rewolucji ciąg dalszy i kompletny brak czasu. Do kompletu dochodzi cudowna pogoda i idealne lato. 

Latem, kiedy wkoło zielona trawka to wiejskie mleko jest najlepsze. A skoro mleczko od krówki takie pyszne to i serek z tego mleczka też jest pyszny. Żaden sklepowy się z nim nie równa, idealny dla dziecka, bo bez sztucznych dodatków i konserwantów. Jeśli ktoś ma dostęp do mleczka prosto od krówki to zachęcam gorąco, bo to naprawdę nic trudnego.

 

Aksamitny i mięciutki. Im krótszy czas od zakwaszenia mleczka tym serek jest mniej kwaśny i smaczniejszy. Ten wyszedł idealnie. Każdemu polecam. 

 

Co będzie potrzebne:

  • 4l wiejskiego mleka prosto od krowy
  • pielucha tetrowa lub gaza

Mleko przelać do dużego wysokiego naczynia i odstawić w ciepłe miejsce do ukwaszenie na około dobę. Ten proces czasami może trwać troszkę dłużej. Kiedy mleko jest idealnie ukwaszone kiedy górna warstwa pozwala się pociąć nożem.

Gdy mleko jest już dobrze ukwaszone trzeba je dobrze przemieszać. W dużym garnku podgrzewamy mleko na najmniejszym możliwym płomieniu przez około godzinę. Mleko nie może się zagotować. Od czasu do czasu całość mieszamy. Po około godzince zauważalne będą dwie warstwy, górna biała, gęsta czyli ser, i dolna, żółta i płynna- czyli serwatka. 

Po tym czasie całą zawartość garnka przelewamy przez sitko, na którym rozkładamy pieluchę tetrową. Całość musimy jeszcze troszkę odsączyć- najlepiej powiesić gdzieś by ociekła z całości serwatki po czym odkładamy do lodówki. Po schłodzeniu pozostanie nam kulka przepysznego domowego twarożku.

 

Smacznego!

 


wtorek, 23 kwietnia 2013

Tylko mnie nie wyzywajcie, że wrzucam dopiero teraz przepis z świątecznymi dekoracjami. Tak robiłam go na Święta, ale to nie znaczy wcale, że nie możesz go upiec właśnie dzisiaj ;) Zrobić własną wędlinkę to jest coś ! Smaku nie da się porównać, więc znika w tempie niezwykle przyspieszonym. Banalne w wykonaniu, piecze się samo, więc nic innego jak tylko brać się do roboty.

A w lodówce od tygodnia leży zapeklowany cudowny schab i piękna karkówka. Te poddane będą wędzeniu, dzięki uprzejmości mojego sąsiada, którego serdecznie pozdrawiam. Na pewno pochwalę się efektem ;)


Najlepszy na świeżo, a nawet na ciepło. Idealny do do chleba, wyśmienity jako przystawka pokrojony w plasterki, zniknie szybko gwarantuję. Może i trochę tłusty, ale wyśmienity, codziennie przecież boczku nie jemy ;)

 

Co będzie potrzebne:

  • 1,5 kg surowego boczku
  • 3 ogórki konserwowe
  • 1 duża cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • łyżka majeranku
  • łyżka ziół prowansalskich
  • sól, pieprz
  • 2 łyżki oliwy

Boczek oczyścić, wysuszyć. Natrzeć solą i pieprzem. Zioła wymieszać z oliwą i 2 ząbkami czosnku przeciśniętymi przez praskę. Nasmarować mięso obficie z obu stron i włożyć do lodówki na całą noc.

Na drugi dzień rozłożyć na mięsie pokrojone w słupki ogórki oraz cebulę oraz czosnek pokrojony w paski, oprószyć kartoflanką ( będzie się lepiej trzymał całości). Całość zawinąć w rulon mocno ściskając. Dość dokładnie przewiązać nitką, owinąć folią i włożyć do rozgrzanego do 180st. piekarnika.

Piec około 1,5 godziny. Na ostatnie 20 minut odwinąć folię by boczek ładnie się zarumienił.

 

Smacznego!

 

 

Boczki ciężko jest zawinąć by farsz był niewidoczny, ale i tak wygląda nieźle ;)

A tak wyglądał w środku;)

 


sobota, 05 stycznia 2013

Dziś jak jechałam do pracy, słoneczko zadziornie przedzierało się przez chmury, ptaki latały kluczem, a ja poczułam wiosnę. W styczniu myślę sobie? Ta pogoda już dziwnie na mnie działa. Ale dziwnie dobrze, bo jestem uśmiechnięta i zrelaksowana, pomimo wszystko. Jestem niepoprawną optymistką, czasami. Może jednak przeważnie. I dobrze! Wszystkie troski i negatywne emocje, które targały mną jeszcze niedawno odeszły w kąt. Wiedziałam, że tak będzie, ale musiałam wypłakać swoje. Teraz działam podwójnie i z każdych małych sukcesów cieszę się jak dziecko.

A kiedy tak budzę się z energią i pozytywnymi myślami, nie mogę zapomnieć o śniadaniu. W sobotę jemy śniadanie wspólnie-  całą naszą trój osobową rodziną, więc jak nie mam pomysłu na nic bardziej wyjątkowego jak kanapki, muszą być one chociaż z czymś wyjątkowym. Pasta z makreli?? Ahhh uwielbiamy!

 

Prawie wiosna za oknem, prawie wiosna na talerzu, a w gębie niego. Pyszna i delikatna. Kto raz spróbuje nie poprzestanie na jednej kanapce. Prosta i smaczna! Polecam!

 

Co będzie potrzebne:

  • średniej wielkości makrela wędzona
  • opakowanie serka śmietankowego typu almette
  • łyżka miękkiego masła
  • 2- 3 łyżki jogurtu greckiego
  • pęczek szczypiorku
  • pieprz

Makrele obrać dokładnie pozbywając się wszystkich ości, przełożyć do miseczki, dodać serek, jogurt grecki, masło i drobno posiekany szczypiorek.

Pastę dokładnie wyrobić widelcem, doprawić pieprzem. Od razu spożyć ze świeżym wiejskim chlebem.

Idealnie pasuje również do kanapek koktajlowych, na pewno zachwyci każdego.

 

Smacznego!

 


  • Kontakt



  • Durszlak.pl



    Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi
    Top Blogi