Makarony

sobota, 24 listopada 2012

Pierwszy raz nie wiem co napisać... tyle się dzieje, a ja po prostu nie wiem o czym mam napisać... Gubię się w natłoku zdarzeń, w pędzie rzeczywistości... Robię coś co zawsze chciałam, co sprawia mi ogrom przyjemności, czuję się spełniona i z wielkim zapałem chcę brnąć do przodu... ale mam wrażenie, że w tym wszystkim zostawiam coś w tyle, coś co kocham jeszcze bardziej, coś co daje mi ukojenie i dużo dużo dużo radości. Bycie matką! Nagle nie mam czasu by pograć z dzieckiem w piłkę, by obejrzeć ulubioną książkę, nagle brak mi na to czasu, już nie przytulam go tysiąc razy na dzień, nie widzę każdego uśmiechu. Mam wrażenie, że coś tracę... Boshe.... czy ja dobrze myślę?? Chcę , pragnę, domagam się... w końcu mam! Pracuję, w dodatku pracuje u siebie, po czym wracam po całym dniu do domu i chowam się, bo muszę się wypłakać. Czemu?? Bo nie widzę mojego dziecka! Powiedzcie, że to nienormalne!! Minie??

Nie wiem czemu o tym wszystkim piszę. Ale wiem, że carbonara być musiała. Teraz brak mi czasu na długie gotowanie, a to spaghetti robi się w 10 minut. A jest takie pyszne! No i poprawia humor! Na chwilę, ale poprawia! 

 

Bardzo pyszny, bardzo kremowy, bardzo kaloryczny sos. Idealny na chandrę, ale też idealny wtedy gdy nie mamy czasu by ugotować coś wykwintnego. Każdy je lubi..!!

 

Co będzie potrzebne:

  • 300 g makaronu do spaghetti
  • 150 g boczku
  • 3 jajka
  • 2 ząbki czosnku
  • 50g parmezanu
  • 100ml śmietany 30%
  • 1 łyżka oliwy
  • sól i pieprz do smaku
  • pietruszka- opcjonalnie

Makaron ugotować w dużej ilości osolonej wody.

Boczek pokroić w paski. Podsmażyć na łyżce oliwy, tak aby tylko lekko się zrumienił. Po tym czasie dodać czosnek przeciśnięty przez praskę i podsmażać kolejną chwilkę.

Jajka wbić do kubka i rozbełtać. 

Do boczku i czosnku dodać makaron i podsmażać przez chwilkę. Do jajek dodać parmezan i śmietankę. 

Makaron zdjąć z ognia i zalać masą jajeczną. Mieszać do momentu uzyskania kremowej konsystencji. Trzeba uważać, żeby jajko za mocno się nie ścięło. Doprawić do smaku solą i pieprzem.

To danie podajemy od razu!

Najprostsze spaghetti pod słońcem!

Smacznego!

 

środa, 10 października 2012

Wróciłam!!! Mam nadzieję, że na dobre! Za nami piękne, gorące i słoneczne lato, które przerodziło się w chłodną i kapryśną jesień. Jest zimno, przeraźliwie zimno, a dla takiego zmarzlucha jak ja zimny wiatr i chłodne powietrze nie jest najciekawszym doznaniem. Choć z drugie strony wokoło znowu się robi pięknie, ciekawie... Kolorowo! Jakieś swoje uroki ta jesień jednak ma! Są kolorowe liście, czerwieniste, złote, żółte i brązowe. Są kasztany, pyszne jabłka, chrupiące orzechy..no i grzyby! Uwielbiam hasać po lesie, uwielbiam je zrywać, a potem obierać i przyrządzać. Grzyby duszę, suszę, mrożę, gotuję. Na ostatnim spacerze znalazłam całkiem sporą gromadkę maślaczków, troszkę podgrzybków, musiał się udać wyśmienity sos. 

 

Maślaki to według mnie najlepsze grzybki na sos. Staje się on wtedy gęsty i idealnie oplata np. makaron :) Najlepsze sosy wychodzą wtedy kiedy zmieszamy kilka rodzajów grzybów. Mój właśnie taki jest, a prostota jego wykonania powoduje, że smak jest wyjątkowy, bez udziwnień.

 

Co będzie potrzebne:

  • 400g makaronu ( u mnie orkiszowy)
  • 300g dowolnych grzybów leśnych
  • 1 mała cebula
  • 1 duży ząbek czosnku
  • 150ml śmietany kremówki
  • pół szklanki białego wina
  • 100g sera żółtego np. chedarr
  • kilka łyżek posiekanej natki pietruszki
  • 4 łyżki masła
  • pieprz, sól

Cebulkę i czosnek siekamy, chwilkę podsmażamy na maśle, po chwili dodajemy umyte, osuszone i pokrojone grzyby. Dusimy na dość dużym ogniu przez kilka minut aż zbędny płyn odparuje.

Wlewamy wino.Ponownie dusimy aż całe odparuje. Po tym czasie dodajemy śmietankę, posiekaną natkę, doprawiamy solą i pieprzem. Grzyby musimy dość mocno posolić.

Makaron gotujemy na al dente. Odcedzamy i dodajemy do sosu. Mieszamy aż cały pokryje się sosem i zdejmujemy z ognia. Podajemy gorące, dość obficie posypane startym serem żółtym i świeżą natką pietruszki.

Smacznego!

 

sobota, 25 sierpnia 2012

Klasyczne, włoskie, chyba nie znam osoby, która nie lubiła by tego spaghetti. Każdy podaje je po swojemu, ja również czasami dodaję coś od siebie do tego sosu, ale dziś stworzyłam mój tradycyjny sos do spaghetti bolognese. Bez czego nie istnieje moje spaghetti? Bez selera naciowego, mleka i tymianku. Mielona wołowina jest delikatna, świetnie przechodzi smakiem pomidorowego sosu. Uwielbiam i robię bardzo często.

 

Lekko kwaskowy sos, bardzo pomidorowy i bardzo mięsny, z dużą ilością czosnku i ziół- ot cała moja tajemnica. Pyszne spaghetti, idealne na każdy dzień, na obiad czy kolacje. 

 

Co będzie potrzebne:

  • 400g makaronu spaghetti
  • 0,5 kg mielonej wołowiny
  • 1 czerwona cebula
  • łodyga selera naciowego
  • 1 mała marchewka
  • 3 ząbki czosnku
  • 0,5 szklanki mleka
  • szklanka bulionu wołowego ( można zastąpić wodą)
  • puszka pomidorów bez skórki
  • 3 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 3 łyżki ketchupu
  • łyżeczka bazylii
  • łyżeczka oregano
  • łyżeczka tymianku
  • szczypta gałki muszkatałowej
  • liść laurowy
  • sól, pieprz
  • kilka łyżek oliwy
  • tarty parmezan

Cebulę i czosnek drobno posiekać. Podsmażyć na kilku łyżkach oliwy przez chwilę. Dodać drobno pokrojony seler naciowy i startą na tarce o grubych oczkach marchewkę, ciągle mieszając całość podsmażać jeszcze przez moment. Dodać mięso. Smażymy całość, rozdzielając mięso łyżką. Musimy uważać by wołowina nie przypiekla się zbyt intensywnie. Może to trwać kilka minut. Doprawiamy solą i pieprzem.

Gdy mięso nabierze koloru i nie będzie już różowe dodajemy mleko, szczyptę gałki i liść laurowy. Gotujemy na małym ogniu do momentu aż cały płyn nie odparuje. Po tym czasie dodajemy bulion, wrzucamy puszkę pomidorów, koncentrat pomidorowy i ketchup. Gotujemy na lekkim ogniu przez dość długi czas. Cały płyn musi odparować a sos musi być gładki i gęsty ( nawet 1,5 godziny).

Na końcu doprawić jeszcze solą i pieprzem, dodać zioła i pozostały czosnek przeciśnięty przez praskę.

Podawać z makaronem spaghetti ugotowanym na al dente, całość posypać parmezanem.

Smacznego!

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Wakacje kończą się nieubłaganie. Mi osobiście najbardziej szkoda pięknego słońca, błękitnego nieba i letniego, upalnego powietrza, którego nigdy nie mam dość. Nie lubię jesieni i wcale na nią nie czekam. Szukam więc lata wszędzie gdzie tylko bywam i staram się korzystać ile się da z ostatnich sierpniowych dni. Mimo, że grzyby pojawiają się jesienią, kurki to typowe letnie owoce lasu. W mojej 'strefie klimatycznej' rośnie ich niewiele, choć znajdują się tacy co potrafią ich uzbierać całkiem sporo. Kupiłam piękne kurki. Już w drodze do domu intensywnie myślałam co z nimi zrobię. Musi być coś wyjątkowego.

 

Podobny sos znacie pewnie z dzieciństwa. U nas bywał taki zwykle na wakacjach w domku nad jeziorem. Rano grzybobranie, potem plaża, a potem wspólny obiad na werandzie przed naszym domkiem. Ojj jak wtedy smakowało. Lubię ten sos bo jest bardzo kremowy, lekko maślany, a ser typu feta nadaje mu wyrazistości. W zasadzie można go podać nie tylko z makaronem, mogą być kopytka, ziemniaki czy nawet pyzy, ale ja kocham makarony i w takiej wersji smakuje mi najlepiej. 


Co będzie potrzebne:

  • 200g makaronu ( ulubionego)
  • 250 g kurek
  • 100ml śmietanki kremowej
  • mała czerwona cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 4 łyżki masła
  • 1 łyżki oliwy extra virgin
  • 50 g sera typu feta
  • mały pęczek pietruszki
  • pieprz sól

Kurki wypłukać i wyczyścić. Większe przekroić na pół.

Cebulę i czosnek drobno posiekać. Rozgrzać masło na patelni i smażyć na niewielkim ogniu cebulę z czosnkiem do momentu, aż lekko zmiękną- doprawić solą i pieprzem. Dodać kurki i podsmażać na lekkim ogniu ok. 10 minut.

Po tym czasie dodać oliwę, śmietankę i zagotować. Ser feta pokruszyć i dodać do sosu, gotować do momentu, aż ser się rozpuści. Połowę pęczka pietruszki posiekać dodać do sosu, doprawić całość solą i pieprzem.

Makaron ugotować na al dente. Wrzucić do sosu, całość zamieszać, by makaron dokładnie pokrył się sosem. Jeśli sos jest zbyt gęsty, dodać łyżkę lub 2 śmietany. Podawać natychmiast z resztą posiekanej natki pietruszki.

Smacznego!

 

czwartek, 09 sierpnia 2012

To znowu ja. W troszkę innej odsłonie. Za dużo było słodkiego ostatnio, więc na sam wieczór zapraszam Was na mój ulubiony szpinak. Makarony uwielbiam, to wiecie, szpinak też kocham to również wiecie, więc jak nie wiem co zrobić na obiad, robię po prostu to! Jest troszkę kaloryczne, ale dla osób, które nigdy nie były na diecie i nie mają zamiaru na nią przejść jest idealny! 

 

Nie będę Wam za dużo o nim opowiadać, bo takie zestawienie albo się kocha albo nienawidzi. Nie każdy lubi szpinak, więc nie jest to danie dla każdego, ale zapewniam, że smakuje rewelacyjnie, syci na bardzo długo i pozostawia naprawdę miłe kulinarne wspomnienia.

 

Co będzie potrzebne:

  • ulubiony makaron- pół paczki
  • 2 spore garści młodego szpinaku
  • serek topiony śmietankowy 100g ( u mnie hochland)
  • 20 dag sera żółtego startego na grubej tarce ( cheddar)
  • 2 małe dymki ( biała część)
  • 3 ząbki czosnku
  • 100 ml słodkiej śmietany kremowej
  • 2 łyżki oliwy
  • sól, pieprz

Cebulkę i 2 ząbki czosnku drobno posiekać, zeszklić na oliwie. Dodać szpinak i smażyć na małym ogniu do momentu, aż liście nie zaczną się kurczyć. Po tym czasie całość doprawić, dodać pozostały ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę.

Do szpinaku dodać śmietankę i zagotować. Dodaj pokrojony ser topiony i starty na grubej tare ser żółty. Cały czas mieszając czekamy, aż sery się rozpuszczą i utworzą sos. 

Doprawiamy solą i pieprzem wedle gustu.

Makaron gotujemy na al dente. Podajemy z gorącym sosem.

Smacznego!

 

poniedziałek, 16 lipca 2012

Za mną bardzo intensywny weekend, który błyskawicznie przeleciał, ale pozostawił niezapomniane wspomnienia. Był ślub, było wesele, były poprawiny, były tańce i szaleństwa do białego rana, była wyśmienita kuchnia i zdecydowanie zbyt pełny żołądek. Było cudownie, a parze Młodej dziękuję za tak cudowną zabawę. Jestem pozytywnie nakręcona na najbliższe dni, może tygodnie i z uśmiechem chodzę od samego rana. 

A teraz nieco zaległości, bo ten makaron zagościł u nas kilka dni temu. Pyszny sos pomidorowy, delikatne mięso i makaron- takie połączenie lubię.

 

Klasyczny sos pomidorowy, pulpety z dużą ilością tymianku, dobry makaron, wyszedł naprawdę bardzo dobry obiad. Uwielbiam to danie za jego prostotę, naprawdę nie trzeba się namęczyć by zrobić coś takiego. 

 

Co będzie potrzebne:

  • 0,5 kg mielonego mięsa wieprzowego lub drobiowo- wieprzowego lub ulubionego
  • 1 duża cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 jajko
  • 1 łyżka bułki tartej lub kaszy manny
  • 2 łyżeczki suszonego tymianku
  • duży słoiczek (200g) koncentratu pomidorowego
  • szklanka bulionu drobiowego
  • łyżka cukru
  • 3 łyżki gęstej śmietany
  • łyżka oliwy
  • pieprz sól
  • ulubiony makaron ( u mnie linquine)

Cebulkę i czosnek zmielić w blenderze. Mięso przełożyć do miski, dodać łyżkę cebuli zmiksowanej z czosnkiem, jajko, bułkę tartą, 1 łyżeczkę tymianku, doprawić solą i dużą ilością pieprzu. Mięso wyrobić i uformować niewielkie pulpety wielkości orzecha włoskiego. 

Resztę cebuli i czosnku podsmażyć na łyżce oliwy. Gdy będzie już szklista dodać koncentrat pomidorowy i cały czas mieszając podsmażać chwilkę. Dodać bulion , śmietanę, doprawić solą, pieprzem i cukrem, wrzucić resztę tymianku i zagotować. 

Do gorącego sosu po kolei wrzucać pulpety, nie mieszać dopóki nie zrobią się białe. Gotować około 30 minut.

Makaron ugotować na al dente w osolonej wodzie. Odcedzić i podawać natychmiast z gorącym sosem.

( Gdyby sos był zbyt gęsty, dodać troszkę wody)

 

Smacznego!

wtorek, 10 lipca 2012

Lubicie szpinak? Ja lubię bardzo! Często u mnie gości, zawsze w zamrażarce trzymam sporą jego porcję w razie "W". Pyszny na szybki obiad i nie tylko. Dla mnie najlepszy z makaronem, z serami, ze śmietaną. Zdrowy. Dla niektórych zmora dzieciństwa, ja nie mam na szczęście z nim nieprzyjemnych wspomnień, więc mogę go pochłaniać do woli. Ale dla tych, którzy nie mogą się przełamać idealny właśnie w takiej formie- zasmakuje na pewno.

 

Ma bardzo wyrazisty smak, z przewagą aromatycznych serów. Pysznie się ciągnie, smakuje wybornie, a na stole pojawia się błyskawicznie. Równie błyskawicznie znika, ale to akurat oznacza, że bardzo smakuje. Mojej rodzinie bynajmniej. W zasadzie można kombinować z różnymi serami, ja czasem dodaję inne, zależy co mam w lodówce. Dobry również z samym cheddarem. 

 

Co będzie potrzebne:

  • pół paczki makaronu ( jak kto lubi, u mnie razowe świderki)
  • 0,5 kg szpinaku - może być mrożony
  • 150g serka z błękitną pleśnią
  • 100g fety
  • 50 g tartego sera cheddar lub innego żółtego
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżka oliwy z oliwek
  • 100ml śmietany kremówki
  • sól, pieprz
  • świeże pomidory do podania

Makaron gotujemy w osolonej wodzie na al dente.

W tym czasie przygotowujemy sos. Cebulę i czosnek drobno siekamy, podsmażamy na oliwie z oliwek, ok 2-3 minuty. Po tym czasie dodajemy szpinak, rozmrożony, lub świeży. Podsmażamy przez ok. 7 minut. Doprawiamy pieprzem. Dodajemy śmietankę. Gdy sos zacznie bulgotać, wrzucamy połamaną fetę, ser pleśniowy i cheddar, mieszamy do momentu, aż sery się nie rozpuszczą. W razie konieczności dodajemy śmietanki. Doprawiamy, sól w zasadzie nie jest konieczna, chyba, że ktoś jest maniakiem słonych potraw.

Makaron polewamy sosem, podajemy ze świeżymi pomidorami.

Całość można również wymieszać na patelni.

Smacznego!

poniedziałek, 02 lipca 2012

Dzień jak każdy, bez zbędnych napięć, niemiłych słów, gestów, tylko z uprzejmymi uśmiechami i pozdrowieniami. Wśród zieleni, pięknego słońca, szumiących drzew. Wokół cisza, cisza i moje dziecko gdzieniegdzie, nawet radia w takie dni nie lubię włączać.

I właśnie w taki dzień, niby zwykły, a jednak wyjątkowy znowu coś pomidorowego. Niby coś zwykłego, a jednak wyjątkowego- będzie spaghetti. Niby ze zwykłymi, a jednak wyjątkowymi pomidorami- przecież one są najlepsze. 

Spaghetti Bolognese uwielbiam. To tradycyjne i to troszkę przeze mnie zmodyfikowane też lubię. To moje nawet troszkę bardziej, bo nie jest takie kwaśne za sprawą ketchupu. Chyba każdy z Was choć raz w życiu jadł to danie i to prawda, że każde może smakować zupełnie odmiennie. Z moim doszłam już do wprawy, bo robię je bardzo często, dziś w wersji light, z mielonym indyczkiem. Zdecydowanie moja ulubiona wersja.

 

Najbardziej lubię w nim to chude, smaczne mięsko, niesamowicie pomidorowy smak i aromatyczne zioła. Powinno być podane z makaronem razowym, ale niestety brakło w mojej spiżarni. Ale i tak mam czyste sumienie, sos jest light to kluski w niczym mi nie przeszkadzają. I mimo iż w takie upały jedzenie jest tylko dodatkiem, ze smakiem zjadłam całą porcję.

 

Co będzie potrzebne:

  • opakowanie makaronu spaghetti
  • 0,5 kg mielonego mięsa z udźca indyka
  • puszka pomidorów w zalewie
  • 1 mała marchewka
  • 1 gałązka selera naciowego
  • 1 duża cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 2 łyżki pikantnego ketchupu dobrej jakości
  • 0,5 szklanki mleka
  • szczypta gałki muszkatałowej
  • liść laurowy
  • 2 ziarenka ziela angielskiego
  • łyżka oliwy z oliwek
  • zioła: oregano, tymianek, bazylia lub ulubione
  • pieprz, sól
  • mozzarella do podania

Cebulę drobno posiekać, 2 ząbki czosnku przecisnąć przez praskę. Razem zeszklić na oliwie. Po chwili dodać drobno pokrojoną marchewkę i seler naciowy i razem podsmażać przez chwilkę. Po kilku minutach dodać mięso i stale je rozdzielając smażyć przez kolejne kilka minut. Doprawić solą i pieprzem. Wlać mleko, dodać gałkę, liść laurowy i ziele angielskie, dusić do momentu, aż całe mleko nie wyparuje.

Po tym czasie dodać pomidory w puszcze, koncentrat i ketchup. przykryć i dusić, aż pomidorki się nie rozpadną a sos się wygładzi. Co jakiś czas mieszać, by sos się nie przypalił. Po ok. pół godziny dodać ostatni ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę, ulubione zioła, doprawić solą i pieprzem. Dusić jeszcze przez chwilę, w razie konieczności dodać troszkę wody.

W dużym garnku zagotować wodę, posolić, ugotować makaron na ale dente. Podawać natychmiast z gorącym sosem i pokruszoną mozzarellą.

Smacznego!

 


środa, 20 czerwca 2012

Pogoda nas dzisiaj nie rozpieszczała, bynajmniej w moim regionie słoneczka nie było wcale, wkoło ciemne burzowe chmury i chłodny wiatr. Cóż w taką pogodę robić zatem? Ja zaszywam się w kuchni i na pewno nie po to, by szczegółowo posprzątać we wszystkich szafkach, szufladach i zakamarkach. Zakładam mój fartuszek, pełen pozytywnych myśli i świetnych pomysłów, zaglądam do lodówki i..działam!

Kalafior kojarzy mi się z dzieciństwem. Podawany zawsze z masłem i bułką tartą, roznosił po całym mieszkaniu piękny zapach i aromat. Dziś w nieco odmiennej odsłonie w połączeniu z makaronem. Bo przecież nie możemy ciągle jeść tego samego. Czym jeszcze kalafiorowym Was uraczę niebawem? Tego jeszcze nie wiem, ale póki mamy go pod dostatkiem trzeba korzystać.

 

Delikatny i kremowy. Lekki, a zarazem bardzo sycący. Idealny na obiad, lub kolację we dwoje. Dla dorosłych, dzieci, męża, ciotki, babci i sąsiadki. Każdy by go polubił, gwarantuję!

 

Co będzie potrzebne!

  • pół opakowania makaronu farfalle ( ok.250g)
  • mały kalafior lub pół główki dużego
  • 100 g mascarpone
  • 100 ml śmietany kremówki
  • 100 g innego ulubionego sera- cheddar lub innego startego na grubej tarce
  • łyżeczka musztardy francuskiej- opcjonalnie
  • szczypta gałki muszkatałowej
  • sól, pieprz 
  • szczypiorek do dekoracji

Makaron wraz z kalafiorem gotujemy w jednym garnku, w osolonej wodzie z łyżką masła. Gdy będą miękkie odcedzamy. Na dużej patelni podgrzewamy śmietanę, dodajemy do niej serek mascarpone i starty na tarce inny ser żółty. Ciągle mieszając czekamy, aż sery się rozpuszczą i połączą w jedną masą. Doprawiamy do smaku musztardą, gałką, solą i pieprzem. Chwilkę podgrzewamy na małym ogniu.

Do sosu dodajemy ugotowany makaron wraz z kalafiorem, całość mieszamy by cały makaron równomiernie pokrył się sosem. Podajemy natychmiast poprószone świeżym szczypiorkiem, można posypać też startym żółtym serem.

Smacznego!

 

Ps. Dla maniaków bardziej wyrazistych smaków, serek mascarpone można zastąpić dowolnym ulubionym serem, np. brie, cheddar, a nawet rokforem- ale to wyjdzie już zupełnie inne danie.

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Danie z kategorii, "nie ma nic na obiad, otwieram lodówkę i gotuję co jest". Mąż mnie tak zawsze męczy, bym coś ugotowała, więc robię coś z tego co akurat mam w lodówce. Tak właśnie powstało to danie i o dziwo bardzo dobre. Niestety w mojej wsi nie mam pod ręką wielkiego marketu w którym dostanę wszystko o czym zapragnę. Z jednej strony szkoda, no ale z drugiej, moje szare komórki zmuszane są do myślenie co czasem owocuje czymś fajnym.

 

Lekko pikantne i mocno pomidorowe. Do tego kiełbaska i ogórek, smakuje idealnie. Idealnie dla mnie, bo ja takie połączenie uwielbiam. Myślę, że kiełbasę można z powodzeniem zastąpić kurczakiem, ale powstanie wtedy zupełnie inne danie, swoją drogą do wypróbowania następnym razem. Próbujcie!

Co będzie potrzebne:

  • pół opakowania makaronu farfalle
  • puszka pomidorów pellati
  • 2 łyżki ketchupu pikantnego
  • 1 cebula
  • 200g suchej kiełbasy myśliwskiej
  • 3 ogórki małosolne lub kiszone
  • 2 łyżki oliwy
  • pół łyżeczki ostrej papryki w proszku
  • pieprz ziołowy
  • sól do smaku

Na patelni rozgrzewamy oliwę i podsmażamy cebulę pokrojoną w kostkę tak aby się zeszkliła. Po kilku minutach dodajemy kiełbasę pokrojoną w krążki i również chwilkę podsmażamy aż boki będą się podwijać. Dodajemy pomidory i dusimy pod przykryciem do momemntu aż się nie rozpadną. 

Gdy sos będzie już w miarę jednorodny i gładki, dodajemy ketchup, ogórki pokrojone w krążki, doprawiamy papryką solą i pieprzem. Gotujemy przez chwilę.

W osolonej wodzie gotujemy makaron do momentu aż będzie al dente. Podajemy z gorącym sosem.

Smacznego!


  • Kontakt



  • Durszlak.pl



    Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi
    Top Blogi