Zupy, buliony i chłodniki

piątek, 16 sierpnia 2013

Nie wiem jak to się stało, że jeszcze do tej pory na moim blogu nie pojawił się przepis na rosół. Jest to wszak najczęściej przyrządzana przeze mnie zupa. Prawie każdy weekend zaczynam od obierania warzyw na wielki gar rosołu. Jest idealny w chłodne dni, idealny jako 1 danie wykwintnego obiadu, idealny na kaca :) a kiedy zostanie go odrobinkę jest idealną bazą do przyrządzenia np. pysznej pomidorowej.

Najlepszy rosół powstaje z gotowania różnych rodzajów mięs. Mój gotuję wyjątkowo długo, a potem pozostawiam go jeszcze na około 2 godzinki, by wszystkie warzywa i mięso porządnie się w nim "wymoczyły". Do mojego nie dodaję vegety, ani kucharka. Zbędnym konserwantom mówimy zdecydowanie nie. Jeżeli chcemy by nasz rosół miał bardziej wyraźny, żółty kolor dodajmy odrobinkę kurkumy.

Dla wszystkich zwolenników pysznego rosołu przedstawiam dzisiaj mój przepis na tę pyszną, polską , zupę. Smacznego!

 

Ciężko opisać jest smak rosołu. Musi być wyrazisty i esencjonalny. Nie możemy żałować warzyw, nie możemy żałować mięsa, a rosołu nie możemy rozrzedzać. Ja do mojego nigdy nie dolewam wody. Na początku gotowania wlewam jej odpowiednio dużo, bo sporo z niej odparuje. Smacznego!

 

Co będzie potrzebne:

  • ok. 800-900g mięsa z kurczaka, może być cały kurczak, porcja lub kilka udek w zależności od upodobań
  • ok. 200g dowolnego mięsa wołowego
  • skrzydełko z indyka lub kawałek innego elementu z indyka
  • 5 średnich marchewek
  • 3 pietruszki
  • seler
  •  por
  • 1-2 cebule
  • gałązka selera naciowego
  • 2-3 ziarenka ziela angielskiego
  • 3 liście laurowe
  • kilka ziarenek kolorowego pieprzu
  • opcjonalnie- suszony borowik
  • pieprz , sól
  • magii, lub gałązka lubczyka

Mięso dokładnie płuczemy. Cebulę obieramy i podpiekamy nad palnikiem aż się nieco przypali. Dla właścicieli płyt elektrycznych możemy ją podsmażyć na patelni bez dodatku tłuszczu. Wszystkie warzywa obieramy i płuczemy.

Do dużego garnka przekładamy wypłukane mięso i wszystkie warzywa. Wrzucamy pieprz, ziele angielskie i liście laurowe. Zalewamy dużą ilością wody, dodajemy sporą łyżkę soli i podgrzewamy. 

Na początku gotowania na powierzchni wywaru pojawiać się będzie piana tzw. szumowiny. Należy je delikatnie zebrać łyżką.

Jak tylko wywar zacznie się gotować, skręcamy palnik do minimum. Rosołu nie można za mocno gotować bo zmętnieje. Musi on delikatnie "pyrczeć".

Rosół powinien tak sobie "pyrczeć" przez około 2 godziny. Po tym czasie wyłączamy go i pozostawiamy na godzinkę lub dwie.

W razie konieczności doprawiamy solą i pieprzem, dodajemy magii, lub wrzucamy lubczyk.

Przed podaniem rosół przecedzamy. Podajemy z makaronem lub z laną kluską.

Smacznego!

 


czwartek, 20 czerwca 2013

Siedzę na tarasie i rozkoszuje się cudownym, upalnym, czerwcowym dniem. Mój ulubiony miesiąc, kocham każdą jego chwilę , a taka cudowna pogoda tylko potęguje pozytywne doznania. Wokół sama zieleń, szum traw, śpiew ptaków i cudownie ciepły powiew wiatru. Gdzieś w oddali ktoś ciężko pracuje by doprowadzić swój trawnik do idealnego wyglądu, odważniejsi siedzą w grządkach porządkując je z niechcianych chwastów, ale są też tacy jak ja, którzy mają dzień leniuchowania, siedzą pod jabłonką ze ździebełkiem trawy w ustach i pałaszują truskawki. Kocham lato!

A szparagów już jak na lekarstwo, więc korzystajcie póki jeszcze są. Moje kupiłam w Lidlu i się nie zawiodłam. Pełna obaw wkładałam je do koszyka, ale okazały się pyszne. Krem wyszedł wyborny, a świeży koperek dopełnił smaku. Polecam!!

 

Delikatna i kremowa, a zarazem bardzo wyrazista. Pyszna.

 

Co będzie potrzebne!

  • 1,5 litra bulionu drobiowego bądź warzywnego
  • pęczek zielonych szparagów
  • pęczek koperku
  • 2 łyżki masła
  • 100ml śmietany 30%
  • 2 żółtka
  • sól, pieprz

Szparagi obrać, pokroić na kawałki centymetrowej długości i podsmażyć na masełku przez chwilę. Zalać je gorącym bulionem i gotować do momentu aż będą miękkie.

Gdy warzywa staną się miękkie i będą się prawie rozpadać zupę mocno miksujemy blenderem tak by nie było żadnych grudek.

Żółtka bełtamy ze śmietaną, dodajemy łyżkę zupy i całość zaklepujemy.

Na koniec dodajemy posiekany koperek.

 

Podajemy z grzankami.

Smacznego!

wtorek, 04 grudnia 2012

Już za chwilkę będą Święta :) czujecie już ich magię?? Grudzień jest taki magiczny. Kocham Boże Narodzenie i wszystko co ma  nim związek. Począwszy od migoczących choinek, po rozśpiewanych kolędników na Wigilijnej kuchni kończąc. No i te nieustające przygotowania... :) Uwielbiam krzątać się, przygotowywać, wystrajać i upiększać. Wiecie co , ja chyba kocham jednak nie mieć czasu. Uwielbiam kiedy coś się dzieje, kiedy mogę czymś zająć ręce. W grudniu ludzie uśmiechają się troszkę częściej i to też kocham. Móc na swej drodze w końcu spotkać ludzi optymistycznie nastawionych do życia- bezcenne!

A zupa grzybowa? Niektórym niewątpliwie kojarzy się właśnie z Bożym Narodzeniem. Ta tradycyjna ze świeżych ( bądź mrożonych ) grzybów, ale już niedługo pokażę Wam też taką z grzybów suszonych. Ja bardzo lubię !!

 

Najbardziej w tej zupie podoba mi się to, że grzyby nazbierałam własnoręcznie. Jest bardzo smaczna. Taką zawsze robiła moja babcia, a na Wigilię jedliśmy taką z suszonych grzybów. Obie wersje bardzo lubię. A skąd mam teraz świeże grzyby?? Zawsze cześć z zebranych grzybów zamrażam. Oczywiście najpierw je płuczę, kroję na kawałki, podsmażam na masełku, porcjuje i zamrażam. Kiedy tylko najdzie mnie chęć, zawsze mogę po nie sięgnąć. Pycha!

 

Co będzie potrzebne:

  • 1,5 l bulionu drobiowo- wołowego lub drobiowego
  • 600-700 g grzybów leśnych ( borowiki, podgrzybki, maślaki)
  • 1 cebula
  • 150 ml śmietany kremówki
  • 3 łyżki masła
  • 1 łyżka mąki
  • pieprz i sól

Na 2 łyżkach masła podsmażyć drobno posiekaną cebulkę. Jak się zeszkli dodać pokrojone i oczyszczone grzyby, dodając pozostała łyżkę masła. Podsmażać tak długo, aż z grzybów odparuje cały sok. Całość zalać bulionem i gotować przez około pół godziny.

Śmietanę wymieszać z mąką i kilkoma łyżkami zupy. Zupę zaklepać śmietaną i dokładnie wymieszać, zagotować. Do smaku doprawić solą oraz pieprzem.

Podawać z makaronem!

Smacznego!

poniedziałek, 24 września 2012

No i przyszła jesień. Niektórzy uważają, że jest to jedna z piękniejszych pór roku, ale ja póki co jej uroków jeszcze nie odkryłam. Nie lubię jesieni, nie lubię dżdżystych i wietrznych dni, nie lubię długich wieczorów i chciałabym znowu lato. Cóż, pomarzyć można! Mam tylko nadzieję, że będę miała więcej czasu na kuchenne eksperymenty. W te chłodne dni, których będzie teraz bez liku nie zastąpiona będzie dobra, pożywna zupa. Taki barszcz zawsze gotowała moja babcia i przez długi długi czas był on moją ulubioną zupą. Koniecznie z gniecionymi ziemniakami z cebulką, koniecznie zjadałam 2 talerze i koniecznie musiało choć troszkę zostać na drugi dzień. Teraz też ją lubię, ale ulubionych zup mam już znacznie więcej. Zapraszam na klasyk, pyszny barszcz, który spotyka się już coraz rzadziej.

 

Musi być słodko kwaśny, taki jest najlepszy. Koniecznie z kremówką i duużą ilością pysznych buraków. Rozgrzewa idealnie w chłodne dni i znacznie poprawia humor. Zapraszam!

 

Co będzie potrzebne:

  • 600g żeberek wieprzowych
  • włoszczyzna ( 3 marchewki, pietruszka, kawałek selera, por, cebula)
  • liść laurowy, ziele angielskie, pieprz w ziarnach
  • 6 dużych buraków
  • sok z 1 cytryny
  • 3-4 łyżki cukru
  • łyżka mąki
  • 150ml śmietany kremówki
  • sól, pieprz

Do dużego garnka włożyć umyte żeberka, obraną włoszczyznę, liść laurowy, kilka ziaren pieprzu i ziela angielskiego, zalać 2 litrami wody i ugotować bulion. Doprawić.

Buraki obrać i pokroić na ćwiartki. Gdy bulion jest gotowy ( w razie konieczności uzupełnić go wodą jeśli dużo odparowało), przecedzić i wrzucić do niego buraki ( zostawić 2-3 kawałki ). Gotować około godzinę, do momentu, aż buraki zmiękną i stracą swój kolor. Po tym czasie wyjąć je wszystkie z zupy, dodać 3 pozostawione kawałki, wtedy zupa będzie miała piękny kolor. 

Barszcz doprawić sokiem z cytryny ( ewentualnie octem winnym), cukrem, solą i pieprzem. Zupa musi być lekko kwaśna i lekko słodka, każdy powinien sam znaleźć proporcję pomiędzy cytryną a cukrem, każdy lubi inaczej. 

Mąkę wymieszać ze śmietaną i dolać do zupy. Zagotować.

Podawać natychmiast z gniecionymi ziemniakami lub makaronem!

Smacznego!

 

środa, 29 sierpnia 2012

Czasem nachodzą mnie pyszne myśli. Wstaję rano i od pierwszych chwil mojego nowego dnia zastanawiam się co zjem na śniadanie,  co upichcę na obiad, a może spontanicznie wymieszam jakieś pyszne ciasto by aromatem gościło każdego kto zaglądnie do moich drzwi. Tak, jestem łasuchem, choć po moich gabarytach wcale tego nie widać! Lubię jeść, ale lubię jeść dobrze, zdrowo, ale przede wszystkim smacznie. Zrobić dobry krem z pomidorów próbowałam wielokrotnie i prawie zawsze brakowało mi w nim czegoś istotnego. Jednak dziś z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że poszukiwania definitywnie zakończone. Znalazłam mój krem z pomidorów, z moich ukochanych pomidorów. No, a kiedy jak nie teraz gdy one są takie smaczne?

 

Jest naprawdę pyszna, intensywnie pomidorowa, a dodatek mascarpone dodaje jej delikatności i charakteru. Idealna! Jednogłośnie została okrzyknięta właśnie tym słowem. Jak to miło jak tak wszystkim smakuje! Znakomicie nadaje się na przyjęcia jako przystawka, by zrobić tak zwane 'wow'. Polecam!

 

Co będzie potrzebne!

  • 1,5l bulionu drobiowego
  • 2 kg soczystych, słodkich pomidorów ( lub 2 puszki krojonych pellati)
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 2 czerwone cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 ciabatta lub 200g chleba wiejskiego
  • 1 łyżka cukru
  • 0,5 łyżeczki bazylii + świeża do podania
  • 2 łyżki oliwy
  • łyżka masła
  • pieprz, sól

Cebulę i czosnek posiekać. Na patelni rozgrzać oliwę i masło, podsmażyć cebulę i czosnek do zrumienienia. Dodać koncentrat i pomidory obrane ze skórki o pokrojone w kostkę. Podsmażać jakiś czas aż zaczną się rozpadać. Całość zalać bulionem. Ciabatte lub chleb zrumienić  w opiekaczu lub piekarniku i dodać do zupy. Gdy chlebek się rozgotuje całość zmiksować. Doprawić solą i pieprzem  bazylią.

Podawać z łyżką mascarpone i świeżymi listkami bazylii.

 

Ps. mój bulion gotuje na udkach pozbawionych skóry, marchewkach, pietruszce, dodaje por, seler, 2 ząbki czosnku, ziele angielskie i liść laurowy. Gotuje na wolnym ogniu 2 godziny, doprawiam solą i pieprzem.

Smacznego!

piątek, 03 sierpnia 2012

Dni uciekają mi bardzo szybko, ani się obejrzę, a już mamy piątek, ale żeby się o tym przekonać muszę spojrzeć w kalendarz, bo w przeciwnym razie tracę rachubę. Ten tydzień przeleciał mi jeszcze szybciej niż zwykle. Pewnie dlatego, że od rana do wieczora biegałam to tu to tam, miałam mnóstwo spraw do załatwienia, mnóstwo osób do odwiedzenia, wypiłam chyba z 1000 kaw, a dzisiaj wreszcie spędzam dzień w domu. 

Jako, że często ostatnio bywałam w mieście, natrafiłam na mój ulubiony zakwas na żurek z ulubionej piekarni. Nie mogłam się oprzeć ku ogromnej uciesze mojego męża, by nie kupić buteleczki. Zrobiłam żurek.

Czy Wam też kojarzy się ta zupa z Wielkanocą? Mi bardzo! Ale, że my bardzo lubimy robię ją częściej niż tylko raz w roku. Jest kwaśna, wyraźnie czuć czosnek i majeranek, a jeśli dostanę dobrą kiełbasę ze świoniobicia to żurek wychodzi idealny. Hitem okazał się chrupiący boczek, dość długo podsmażany na patelni. Pyszności!

 

Co będzie potrzebne!

  • 2 litry wody
  • włoszczyzna ( seler, pietruszka, marchewka, por, cebula, 2 ząbki czosnku)
  • ziele angielskie, pieprz, liść laurowy
  • 500 ml zakwasu na żurek
  • 0,5 kg dobrej jakości białej kiełbasy lub mieszanej
  • 200g wędzonego boczku
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżki suszonego majeranku
  • 50ml słodkiej śmietany
  • sól, pieprz

Ugotować bulion warzywny. Zalać wodą obrane i umyte warzywa, dodać czosnek, ziele angielskie, pieprz i liść laurowy oraz łyżkę soli i zagotować. Potem zmniejszyć ogień i gotować na małym ogniu przez około godzinę.

Gotowy bulion przecedzić, doprawić w razie konieczności. Dodać żur. W międzyczasie pokroić kiełbasę podsmażyć na teflonowej patelni bez dodatku tłuszczu i wrzucić do zupy. Gotować około 15 minut. Po tym czasie dodać śmietanę, wymieszaną z łyżą żurku, czosnek przeciśnięty przez praskę i majeranek- zagotować.

Boczek pokroić w paski. Podsmażyć na teflonowej patelni na dużym ogniu. Jak będzie już wyraźnie zarumieniony i zacznie się zwijać będzie już gotowy. 

Żurek podajemy z chrupiącym boczkiem i ugotowanym na twardo jajkiem.

Smacznego!

czwartek, 12 lipca 2012

Dostałam bardzo duży pęczek botwinki- z babcinego ogródka :) Z połowy zrobiłam chłodnik. Drugą połowę drobno posiekałam, umieściłam w szczelnym woreczku i zamroziłam. Tak można? A pewnie! Będzie jak znalazł w jesienne, chłodne dni, kiedy to zachce mi się troszeczkę lata. Moja zamrażarka nigdy nie świeci pustkami i zwykle mogę znaleźć w niej coś ciekawego. Co do chłodnika...idealny na teraz! Aż dziwne , że pokazuje go Wam dopiero dzisiaj, kiedy niebo w pełni, słońce za oknem i zielona trawa. 

 

Orzeźwiający- takie jego zadanie. Zdrowy- to przy okazji. Smaczny- tylko takie rzeczy jadam na obiad. Lubicie?

 

Co będzie potrzebne:

  • spory pęczek botwinki wraz z małymi buraczkami ( ok. 300-400g)
  • 2 szklanki bulionu warzywnego
  • 1 duży ogórek szklarniowy
  • pęczek szczypiorku
  • pęczek koperku
  • 2 ząbki czosnku
  • sok z połowy cytryny
  • 2 łyżki cukru
  • 0,5 l kefiru
  • duży jogurt naturalny- gęsty
  • sól pieprz

Botwinkę wraz z buraczkami drobno siekamy, zalewamy bulionem i gotujemy do miękkości. Dodajemy sok z cytryny by zatrzymać buraczkowy kolor. Gdy wywar ostygnie ( musi mieć temperaturę pokojową) dodajemy do botwinki wraz z pozostałym płynem kefir i jogurt, ogórka startego na tarce o dużych oczkach, posiekany koperek i szczypiorek, czosnek przeciśnięty przez praskę. Doprawiamy cukrem, solą i pieprzem wedle uznania.

Chłodnik schładzamy w lodówce, podajemy zimny z gotowanym na twardo jajkiem.

Smacznego!

 

środa, 11 lipca 2012

Nie ma to jak babcia. Jak przyjedzie, zawsze z zapasami pod pazuchą. Oprócz różniastych pyszności, gotowanych specjalnie "bo przecież wybieram się do wnuczki", dostałam jeszcze całą siatkę warzyw "bo kiedy ja to wszystko przejem" :) Przerobimy, nie ma co! Dziś zupka z młodych warzyw- lekka i pożywna!

 

Czy tylko u mnie przeważnie jest tak, że nie ma dnia bez zupy? Lubię bardzo, mam to po tacie. A po mamie mam to, że zawsze w lodówce spoczywa coś jeszcze, w razie gdyby ktoś chciał skosztować czegoś zupełnie innego. Dziś wystarczyło mi to. Za oknem upał, jeść się  nie chce, zupka wystarczy.

 

Co będzie potrzebne:

  • 2 udka z kurczaka ( ok. 600-700g )
  • włoszczyzna
  • 2 listki laurowe
  • kilka ziaren czarnego pieprzu
  • 3 ziarenka ziela angielskiego
  • 2 młode marchewki 
  • 4 małe młode ziemniaki
  • pół młodego kalafiora ( ok. 300g)
  • 300 g młodej fasolki szparagowej
  • 50ml słodkiej kremowej śmietanki
  • pęczek koperku
  • sól, pieprz

Udka mocno płuczemy, zalewamy 2l zimnej wody, dokładamy obraną włoszczyznę, dodajemy łyżkę soli i gotujemy bulion. W międzyczasie zdejmujemy szumowinę, bulion jest najlepszy jak lekko pyrczy, nie może się mocno gotować. Po ok. 1,5 godzinie bulion jest gotowy, warzywa możemy wykorzystać do innego dania, marchewkę na koniec możemy wkroić do zupy.

Do wywaru dodajemy pokrojoną fasolkę i marchewkę pokrojoną w talarki- gotujemy 5 minut. Po tym czasie dodajemy kalafior podzielony na drobne różyczki i ziemniaki pokrojone w drobną kostkę- całość gotujemy do momentu, aż warzywa będą miękkie. Śmietanę mieszamy z kilkoma łyżkami zupy i mieszamy z całością. Czekamy aż się zagotuje. Zupa gotowa. 

Podajemy z posiekanym koperkiem.

Smacznego!

sobota, 07 lipca 2012

Nie, nie nie zapomniałam o Was na pewno, nie zapomniałam o Zielonej Pietruszce. Do kuchni mi po prostu jakoś daleko ostatnio ( Jak ja w ogóle mogę coś takiego powiedzieć?). Korzystam z lata. Opalam się. Wyleguje sycąc się świeżymi owocami i popijając hektolitry wody. Na nic innego sił po prostu brak. W takie upalne dni nasze ciało odmawia posłuszeństwa, domaga się błogiego lenistwa, odpoczynku od pędu życia, zwolnienia obrotów Odpoczęłam. Troszkę. Aż zachciało mi się tego. Że gorąco to nie można?? Można!

Bardzo syty, pysznie aromatyczny krem. Jeden z moich ulubionych. Imbir zmienia powszechny smak kurczakowego kremu na taki orientalny, troszkę egzotyczny, a jednak nasz polski krem z kury. Lepsza wersja rosołu- jak dla mnie. Bo po pierwsze- mięso się nie marnuje, a po drugie nie ma makaronu. Polecam!

 

Co będzie potrzebne:

  • 2 średniej wielkości udka z kurczaka
  • 2 ziarenka ziela angielskiego
  • 2 liście laurowe
  • kilka ziarenek pieprzu
  • 1 cebula
  • 2 średnie marchewki
  • 1 pietruszka
  • 0,5 korzenia selera
  • mały por
  • 100 ml śmietany kremówki
  • 2cm korzenia imbiru
  • szczypta gałki muszkatałowej
  • sól, pieprz

Gotujemy rosół. Do dużego garnka wlewamy wodę (ok. 2l), dodajemy opłukanego kurczaka, obraną marchewkę, seler i pietruszkę, umyty por. Cebulę opiekamy nad palnikiem i również dodajemy do wody. Dodajemy łyżkę soli. Wrzucamy na duży ogień, aż rosół się zagotuje, po tym czasie ogień zmniejszamy by rosół lekko pyrczał. Gotujemy ok godzinę, aż warzywa mocno zmiękną, a mięso zacznie odchodzić od kości.

Po tym czasie wyjmujemy warzywa i mięso, w razie konieczności doprawiamy rosół solą i pieprzem. Marchewkę, pietruszkę i seler kroimy na mniejsze cząstki, kurczaka obieramy ze skóry. Mięso i warzywa wrzucamy do bulionu, całość miksujemy blenderem. Dodajemy starty imbir, doprawiamy gałką, dodajemy śmietanę, mieszamy i czekamy, aż się zagotuje.

Zupa krem gotowa. Podajemy z grzankami lub bagietką. Ja lubię samą.

Smacznego!

 

wtorek, 26 czerwca 2012

Czerwiec w tym roku przypomina bardziej wczesną wiosnę niż początek pięknych wakacji.. W każdym razie ani trochę nie przypomina pięknego, upalnego lata jakie pamiętam za czasów mojego dzieciństwa. Kiedyś to były czasy, beztroskie i niesamowicie szczęśliwe. Mały kotki opodal naszego domu od rana biegały za małą piłeczką albo bawiły się ździebełkami trawy, kury wesoło dziobały ziarna rzucone przez dziadka, ja wisząca głową w dół na trzepaku oglądałam świat do góry nogami lub całymi dniami biegałam po łące i uwijałam  wianki ze stokrotek. Całymi dniami słoneczko wesoło zaglądało do naszych okien, wieczorem wspólnie podlewaliśmy ogród albo czekaliśmy na burzę. To były piękne czasy, trochę mi tęskno, no ale każdy etap w życiu ma swój urok.

Więc w ten deszczowy dzień, wspominając beztroskie dzieciństwo, ożywiłam aurę pięknym kolorem zupy z botwinki. Oto dziś ona- królowa wśród buraczkowych zup. Lekko kwaśna, lekko słodka, amarantowa i z jajkiem. Jej kolor jest tak boski, że przez samo patrzenie uśmiecham się szeroko.

 

Intensywnie buraczkowa, kwaskowa za sprawą soku z cytryny, z cukrem i śmietanką. Taką właśnie lubię zupę z botwinki i taką robiła moja babcia. Pożywna z jajkiem z dużą ilością koperku.

 

Co będzie potrzebne:

  • 1,2 l bulionu drobiowo- warzywnego ( u mnie ćwiartka z kurczaka obrana ze skóry+ włoszczyzna)
  • spory pęczek botwinki z buraczkami
  • 100 ml słodkiej kremowej śmietany 30%
  • sok z jednej cytryny
  • 3 łyżki cukru
  • sól, świeżo zmielony pieprz
  • pęczek koperku

+ do podania jajka ugotowane na twarde i ukwaszona śmietanka

Buraczki kroimy w kostkę, botwinkę na ok. centymetrowej długości kawałki. Do gotującego się wywaru najpierw dodajemy buraczki, po 5 minutach wrzucamy botwinkę. Całość gotujemy ok. 20 minut. Im cieńsza botwinka tym krótszy czas gotowania. 

Zupę zaklepujemy słodką śmietanką, doprawiamy sokiem z cytryny, cukrem solą i pieprzem.

Podajemy z jajkiem i kleksem z ukwaszonej śmietany, no i koperkiem.

Smacznego!

 

 

 

 
1 , 2

  • Kontakt



  • Durszlak.pl



    Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi
    Top Blogi