niedziela, 04 listopada 2012

Wiem, wiem, dawno mnie nie było.... Nie, nie zapomniałam, ale mój świat wywraca się właśnie do góry nogami. Tyle mam teraz zajęć, tyle biegania, ciągle mnie nie ma, nie widzę dziecka, tęsknie za domem... Ale to wszystko dlatego, że postanowiłam spełniać moje marzenia. W końcu! Napędzana pozytywną energią czynię rzeczy niewyobrażalne, śpię po 5 godzin i robię kilka rzeczy naraz by niczego nie zaniedbać. Więc... Otwarłam firmę...wracam do pracy! Czekają mnie ciężkie chwile, ale myślę, że dam radę! Gotować też będę, bo tylko to mnie relaxuje! Zróbcie tego kurczaka, doda Wam sił :)

 

Rzadko w mojej kuchni można zauważyć zwykłą panierkę. Szukam innych rozwiązań, zdrowszych, smaczniejszych. Ta jest obłędna i idealna dla osób, które nie mogą żyć bez smażonego mięsa. Jest chrupiąca, pyszna, orzechowy posmak idealnie pasuje do drobiowego, chudego mięsa. No i nie ma wyrzutów sumienia. Pyszotka!

 

Co będzie potrzebne:

  • podwójny filet z kurczaka ( 600g)
  • 6-7 łyżek posiekanych orzechów włoskich
  • 4 łyżki zarodków pszennych ( można zastąpić bułką tartą)
  • 4 łyżki tartego żółtego sera (np.gouda)
  • 1 jajko
  • sól, pieprz
  • olej do smażenia

Fileta podzielić na 2, przekroić wzdłuż by powstały 4 kotlety. Mięso delikatnie rozbić, oprószyć solą i pieprzem. Odstawić na godzinę do lodówki.

Jajko rozbełtać. W osobnej misce wymieszać orzechy, zarodki i tarty ser żółty. Mięso obtaczać w jajku, a potem w składnikach suchych, by dość dokładnie się nimi pokryło.

Smażyć na dobrze rozgrzanym oleju przez około 2-3 minuty z każdej strony.

Podawać z ulubionymi dodatkami.

Smacznego!

 

poniedziałek, 22 października 2012

Mglisty i mokry poranek zniweczył moje dzisiejsze ambitne plany na większe porządki. Miał być generalny porządek w szafie- nie ma, miał nastać ład i porządek we wszystkich kuchennych szafkach- a nie ma, podłoga miała być umyta, wypastowana i wypolerowana, a jest taka jaka była wczoraj! Taka pogoda działa na mnie destruktywnie, choć nie na każdej płaszczyźnie się to objawia. Humor ewidentnie poprawia mi gotowania, więc mus czekoladowy już dzisiaj zaliczyłam, zrobiłam pyszny obiad i upiekłam chleb :) Trochę lepiej, ale łaknę słońca jak powietrza, potrzebuje go do egzystencji, bo inaczej zwiędnę, a moje akumulatory przestaną działać! Piękna, złota jesieni- wróć!!!

A strogonow? Zrobiłam go już jakiś czas temu i doczekał się publikacji właśnie dzisiaj. Danie, uważam idealne na takową aurę jaka gości za oknem, pyszne i rozgrzewające! Jedno z moich ulubionych "prawie" jednogarnkowych dań! 

 

Jest pyszne! Podstawą jest dobra wołowina i świeże dodatki, śmietana kremówka i kieliszek wódki. Bez tego nie działam! :)

 

Co będzie potrzebne:

  • ok. 700g dobrej jakości wołowiny 
  • 2 cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 duża czerwona papryka
  • kilka ogórków konserwowych
  • 200g pieczarek
  • 2 łyżki musztardy sarepskiej
  • 3 liście laurowe
  • kilka ziarenek ziela angielskiego
  • 1 łyżeczka kminku
  • papryka słodka i ostra w proszku
  • 100ml śmietany kremówki
  • 2 łyżki mąki
  • olej do smażenia
  • 2 łyżki masła
  • kieliszek wódki
  • pieprz, sól

Wołowinę kroimy na cienkie paski. Obtaczamy w musztardzie, doprawiamy papryką w proszku ( w sumie 1 łyżeczka), kminkiem, pieprzem i solą, dodajemy czosnek przeciśnięty przez praskę. Całość mieszamy i odstawiamy do lodówki na kilka godzin.

Po tym czasie rozgrzewamy oliwę i smażymy mięso przez kilka minut na dość intensywnym ogniu. Należy je dość często mieszać, by się nie przypaliło. Pod koniec smażenia, zmniejszamy ogień i dodajemy cebulę pokrojoną w piórka. Smażymy do momentu aż cebula się zeszkli. 

Do mięsa wlewamy kieliszek wódki. Gdy alkohol odparuje całość zalewamy wodą do poziomu mięsa, dodajemy ziele angielski i liście laurowe, dusimy pod przykryciem przez około godzinę. ( czasem trzeba dłużej, zależy od mięsa, przed dodaniem warzyw trzeba spróbować czy mięso jest miękkie)

Pieczarki kroimy w plasterki, przesmażamy na maśle, doprawiamy solą i pieprzem. Paprykę kroimy w paski, przesmażamy na suchej patelni, ewentualnie z odrobiną oleju. 

Gdy mięso jest już prawie miękkie, dodajemy pieczarki, paprykę, ogórka kroimy w paski i również wrzucamy do całości. Gotujemy aż warzywa zmiękną. 

Mąkę mieszamy z odrobiną wody, dolewamy śmietanę, zaprawiamy całość.

W razie konieczności doprawiamy solą i pieprzem. 

Podajemy z bagietką, kluskami łyżką kładzionymi lub innym ulubionym dodatkiem. 

ps. Do tego dania można dodać koncentrat pomidorowy i kilka suszonych grzybów.

Smacznego!

niedziela, 21 października 2012

Jesienne wieczory z szarlotką, ciepłym mlekiem i wygodną kanapą- bezcenne. Teraz są właśnie moje ulubione jabłka, kruche i kwaskowe. Ta szarlotka króluje u mnie bardzo często, bo kiedy tylko pada hasło co mam upiec, wszyscy domagają się tylko jej. Fakt- jest pyszna. Fakt- robi się ją bardzo szybko i najlepsza jest jeszcze ciepła, więc nie trzeba czekać na nią cały dzień. Ciasto kruche z tego przepisu można śmiało wykorzystać w innym przepisie, np. tarcie, ale wtedy zmniejszyłabym nieco jego proporcje. Ciasto jest pyszne, niesamowicie kruche dnia pierwszego, ale dla mnie najlepsze następnego dnia, kiedy nieco zmięknie. I wcale nie potrzebuję do tego wypieku bitej śmietany i kulki lodów waniliowych- zaspokajam się samą szarlotką i jestem zachwycona. 

 

Kruche ciasto, lekko kwaskowe jabłka, niesamowicie miękkie i aromatycznie nasączone miodem, masłem i cynamonem. Pyszota. Prostota i nic więcej nie trzeba. Klasyczna szarlotka, chyba każdy zna ten przepis, ale każdy robi ją w swój sposób. U mnie dość wysokie ciasto, sporo jabłek i cukier puder. Zapraszam na moją szarlotkę!

 

Co będzie potrzebne:

  • 0,5 kg mąką krupczatki
  • kostka masła (250 g)
  • pół szklanki cukru pudru
  • 2 żółtka
  • 3 łyżki kwaśnej śmietany
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Jabłka:

  • 2kg jabłek
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 3 kopiaste łyżki masła
  • 2 łyżki miodu

Dodatkowo:

  • cukier puder lub lukier na górę ciasta

Wszystkie składniki na ciasto posiekać i krótko wyrabiać. Ciasto podzielić na dwie części o proporcjach 2/3 i 1/3. Większą z nich wyłożyć foremkę ( tortownicę o wymiarach 25cm), rozprowadzając ciasto również na bokach i wstawić do lodówki na kilkadziesiąt minut. Pozostałą część ciasta wstawić do zamrażarki.

Jabłka obrać, pokroić na plasterki. W dużym garnku rozpuścić masło, dodać miód, wrzucić jabłka i próżyć przez kilka minut cały czas mieszając, na końcu doprawić cynamonem.

Jabłka wyłożyć na schłodzone ciasto. Na wierzchu rozsypać pozostałe ciasto starte na tarce o dużych oczkach.

Szarlotkę piec w nagranym do 160 stopni piekarniku przez 60 minut.

Przed podaniem posypać cukrem pudrem lub polać lukrem.

 

Smacznego!

 

wtorek, 16 października 2012

Leniwy dzień. Nawet kot leniwie spogląda na mnie jednym okiem z kanapy, od czasu do czasu poruszając uszkiem i nasłuchując co się dzieje w kuchni. A w kuchni też leniwie. Leniwe pierogi błyskawicznie wyczarowały się na blacie, nie tak leniwie wskoczyły do wrzątku i oto są w całej swojej okazałości. Leniwe pierogi, dla tych leniwych i pracowitych, dla dużych i malutkich- smakują każdemu.

 

 

Mięciutkie, intensywnie serowe, obowiązkowo na słodko. Jedno z ulubionych dan niemal każdego dziecka. Kilogramami pochłaniane u babci czy w przedszkolu. Tylko tyle, a jak wiele szczęścia mogą przynieść. Mniaaam!

 

Co będzie potrzebne:

  • 400g tłustego twarożku
  • 2 jajka
  • 150g mąki
  • szczypta soli
  • łyżka cukru

Do polania:

  • kilka łyżek masła
  • bułka tarta

Ser przemielić, dodać do niego żółtka, sól, cukier i mąkę- krótko wyrobić. Białka ubić na sztywno, dodać do ciasta, wyrobić.

Stolnice posypać mąką, wyłożyć ciasto, palcami rozwałkować na walec o średnicy około 2 centymetrów. Ostrym nożem kroić skośnie niewielkie kluski i odkładać.

Zagotować wodę, do wrzątku wrzucać pojedynczo kluski i gotować około 2-3 minuty od momentu wypłynięcia na powierzchnię.

Podawać z podsmażaną na masełku bułką tartą i posypane cukrem.

Smacznego!

poniedziałek, 15 października 2012

Jaką rolę odgrywa w Waszym życiu czekolada?? Wyobrażacie sobie życie bez niej?? Bo ja właśnie zadałam sobie to pytanie i myślę, że byłoby mi bardziej smutno w chwilach słabości gdyby takiej czekolady brakło. Bądź co bądź czasami "topię" w niej smutki i opycham się nią bez pamięci. Dobrze chociaż, że opycham się deserową, serwując sobie niezłą dawkę magnezu, potasu i fosforu przy okazji. Do tego kolejna moja słabość- dobra kawa i już jestem w niebie. Więc kiedy tylko znalazłam przepis na ten chleb czekoladowy od razu wiedziałam, że go upiekę, no i tak go już piekę co jakiś czas, by mieć pod ręką coś co mogę sobie skubać i podgryzać. 

 

Najbardziej lubię w nim to, że jest tak niesamowicie puszysty i wilgotny. To zasługa tartej czekolady. Od pierwszego kęsa chce się więcej i więcej, by za chwilę zorientować się, że po bochenku pozostały już tylko okruchy. Radzę wypróbować, bo jest naprawdę pyszny!

 

Co będzie potrzebne:

  • 2 szklanki mąki
  • 130ml letniego mleka
  • 5 łyżek cukru
  • 1 jajko
  • 7g drożdży w proszku lub 15g świeżych
  • 0,5 łyżeczki soli
  • 1 łyżka kakao
  • 50g masła
  • tabliczka deserowej czekolady ( 100g)
  • cukier puder do posypania

Drożdże połączyć z mąką cukrem i solą. Ze świeżych drożdży należy najpierw zrobić rozczyn. Dodać jajko, miękkie masło, podgrzane mleko i kakao, wyrabiać ciasto przez kilkanaście minut. Pod koniec wyrabiania dodać startą na tarce o grubych oczkach czekoladę.

Ciasto przełożyć do dużej miski, nakryć lnianą ściereczką i odstawić na pół godziny. Po tym czasie krótko wyrobić, przełożyć do wysmarowanej tłuszczem keksówki i ponownie odstawić do podwojenia objętości.

Piec w rozgrzanym do 190 stopni piekarniku przez około 25 minut.

Najlepszy jest jeszcze ciepły, ale bardzo długo jest świeży.

Smacznego!

 

czwartek, 11 października 2012

Uwielbiam kuchnię włoską! I to nic, że kuchnia ta jest bardzo kaloryczna, mnie to wcale a wcale nie przeszkadza. Risotto kocham od pierwszego kęsa, nie wyobrażam sobie miesiąca ( oby tylko!) kiedy nie jem ryżu właśnie w tej postaci. Nie mogę sobie wybaczyć, że dopiero teraz dzielę się z Wami przepisem na to cudo. Suszone borowiki dostałam od cioci i baardzo się ucieszyłam, bo moje grzybki dopiero się suszą i choć bardzo chce jeszcze nie mam z nich użytku. Idealne jesienne danie, błyskawiczne do przygotowania i naprawdę przepyszne. Kto nie jadł nigdy risotta, polecam właśnie w tej postaci- to moje ulubione!!

 

Za co je tak naprawdę lubię? Za to, że jest takie aksamitne i kremowe, że niewiarygodnie smakuje i ma niesamowity aromat. Kto kocha grzyby jak ja nie może nie ugotować tego risotta- one są do tego stworzone. Ja to połączenie kocham i mam nadzieję , że i Wy je pokochacie.

 

Co będzie potrzebne:

  • 200g ryżu arborio
  • szklanka białego wina
  • 700ml bulionu grzybowego
  • 50 g suszonych borowików
  • 1 czerwona cebula
  • 3 łyżki oliwy
  • 3 łyżki masła
  • 3 łyżki tartego parmezanu
  • 2 łyżki natki pietruszki
  • sól, pieprz

Przygotowujemy bulion- ja gotuję warzywny bulion z dodatkiem garści suszonych grzybów- to jest mój bulion grzybowy!

Grzyby moczymy przez kilka godzin w gorącej wodzie.

Na oliwie podsmażamy drobno posiekaną cebulę przez kilka minut, mieszając by się nie przypaliła. Po kilka minutach dodajemy ryż i chwilę podsmażamy, by wszystkie ziarenka pokryły się oliwą. Grzyby siekamy i dodajemy do całości. Dodajemy szklankę białego wina, najlepiej wytrawnego i mieszamy dopóki cały płyn nie zostanie wchłonięty przez ryż.

Po tym czasie powoli dolewamy gorący bulion po 2 chochelki mieszając bezustannie. Musimy uważać by ryż się nie rozgotował. 

Kiedy jest już al dente dodajemy masło, parmezan, doprawiamy solą i pieprzem. na koniec wrzucamy posiekaną natkę pietruszki.

Podajemy gorące natychmiast. Możemy całość posypać startym parmezanem, możemy też dodać większą ilość masła, wedle upodobań.

 

Smacznego!

 

Ps. Jeśli jesteście w posiadaniu dodajcie odrobinę rozmarynu, świetnie smakuje w tym daniu.

środa, 10 października 2012

Wróciłam!!! Mam nadzieję, że na dobre! Za nami piękne, gorące i słoneczne lato, które przerodziło się w chłodną i kapryśną jesień. Jest zimno, przeraźliwie zimno, a dla takiego zmarzlucha jak ja zimny wiatr i chłodne powietrze nie jest najciekawszym doznaniem. Choć z drugie strony wokoło znowu się robi pięknie, ciekawie... Kolorowo! Jakieś swoje uroki ta jesień jednak ma! Są kolorowe liście, czerwieniste, złote, żółte i brązowe. Są kasztany, pyszne jabłka, chrupiące orzechy..no i grzyby! Uwielbiam hasać po lesie, uwielbiam je zrywać, a potem obierać i przyrządzać. Grzyby duszę, suszę, mrożę, gotuję. Na ostatnim spacerze znalazłam całkiem sporą gromadkę maślaczków, troszkę podgrzybków, musiał się udać wyśmienity sos. 

 

Maślaki to według mnie najlepsze grzybki na sos. Staje się on wtedy gęsty i idealnie oplata np. makaron :) Najlepsze sosy wychodzą wtedy kiedy zmieszamy kilka rodzajów grzybów. Mój właśnie taki jest, a prostota jego wykonania powoduje, że smak jest wyjątkowy, bez udziwnień.

 

Co będzie potrzebne:

  • 400g makaronu ( u mnie orkiszowy)
  • 300g dowolnych grzybów leśnych
  • 1 mała cebula
  • 1 duży ząbek czosnku
  • 150ml śmietany kremówki
  • pół szklanki białego wina
  • 100g sera żółtego np. chedarr
  • kilka łyżek posiekanej natki pietruszki
  • 4 łyżki masła
  • pieprz, sól

Cebulkę i czosnek siekamy, chwilkę podsmażamy na maśle, po chwili dodajemy umyte, osuszone i pokrojone grzyby. Dusimy na dość dużym ogniu przez kilka minut aż zbędny płyn odparuje.

Wlewamy wino.Ponownie dusimy aż całe odparuje. Po tym czasie dodajemy śmietankę, posiekaną natkę, doprawiamy solą i pieprzem. Grzyby musimy dość mocno posolić.

Makaron gotujemy na al dente. Odcedzamy i dodajemy do sosu. Mieszamy aż cały pokryje się sosem i zdejmujemy z ognia. Podajemy gorące, dość obficie posypane startym serem żółtym i świeżą natką pietruszki.

Smacznego!

 

wtorek, 02 października 2012

Deficyt słońca powoduje u mnie ostatnio kiepski nastrój. Mam nadzieję, że jesienna chandra będzie mnie w tym sezonie nawiedzać wyjątkowo rzadko! Póki co nie mam czasu na myślenie, co nie zmienia faktu, że w takie dni chce mi się śmiać tak jakby troszkę mniej. Dziś skutecznie humor poprawiły mi zakupy, no i oczywiście pyszny obiad. Zakupiłam nowe obrusy, 10 przepięknych, kwiecistych kubeczków i materiał na kuchenną firankę więc zapowiadają się duże zmiany. Na razie tylko wizualne, ale kto też wie co się za nimi kryje naprawdę... Jako, że przedpołudnie spędziłam biegając w kaloszach po sklepach na obiad pozostało mało czasu. Ale Wy już dobrze wiecie, że szybki obiad nie musi być wcale gorszy...!

 

Wierzcie mi, że dzieci tą propozycję pokochają od pierwszego wejrzenia. Sos jest intensywnie pomidorowy, a zarazem aksamitny i kremowy. Pyszny! Delikatne mięso jest tu idealne i idealnie komponuje się z całością. Jest pyszny bez dwóch zdań, prosty w przyrządzeniu no i rzecz jasna błyskawicznie się go robi. Ślinka mi cieknie na samo patrzenie na fotografię...ahh

 

Co będzie potrzebne:

  • podwójny filet z kurczaka ( 0,5kg)
  • puszka pomidorów w puszce
  • 2 łyżki koncentratu
  • 2 łyżki ketchupu
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 4 kopiaste łyżki serka mascarpone
  • sól, pieprz, słodka i ostra papryka
  • ulubione zioła
  • sok z połowy cytryny
  • 3 łyżki oliwy

Kurczaka kroimy w kostkę, polewamy sokiem z cytryny, dodajemy 2 łyżki oliwy i przyprawy. Całość mieszamy i odkładamy do lodówki na pół godziny.

Cebulę kroimy w kosteczkę, czosnek przeciskamy przez praskę, szklimy na pozostałej ilości oliwy. Dodajemy kurczaka i całość podsmażamy, aż kurczak ze wszech stron nabierze złotego koloru.

Do naszego dania dodajemy puszkę pomidorów, koncentrat i ketchup. W razie konieczności doprawiamy szczyptą soli. Przykrywamy i gotujemy do momentu, aż pomidory się rozpadną. Do naszego sosu dodajemy serek mascarpone i doprawiamy ziołami, ewentualnie solą oraz pieprzem. 

Podajemy z ryżem, kluskami, ziemniakami.

Smacznego!

 

poniedziałek, 24 września 2012

No i przyszła jesień. Niektórzy uważają, że jest to jedna z piękniejszych pór roku, ale ja póki co jej uroków jeszcze nie odkryłam. Nie lubię jesieni, nie lubię dżdżystych i wietrznych dni, nie lubię długich wieczorów i chciałabym znowu lato. Cóż, pomarzyć można! Mam tylko nadzieję, że będę miała więcej czasu na kuchenne eksperymenty. W te chłodne dni, których będzie teraz bez liku nie zastąpiona będzie dobra, pożywna zupa. Taki barszcz zawsze gotowała moja babcia i przez długi długi czas był on moją ulubioną zupą. Koniecznie z gniecionymi ziemniakami z cebulką, koniecznie zjadałam 2 talerze i koniecznie musiało choć troszkę zostać na drugi dzień. Teraz też ją lubię, ale ulubionych zup mam już znacznie więcej. Zapraszam na klasyk, pyszny barszcz, który spotyka się już coraz rzadziej.

 

Musi być słodko kwaśny, taki jest najlepszy. Koniecznie z kremówką i duużą ilością pysznych buraków. Rozgrzewa idealnie w chłodne dni i znacznie poprawia humor. Zapraszam!

 

Co będzie potrzebne:

  • 600g żeberek wieprzowych
  • włoszczyzna ( 3 marchewki, pietruszka, kawałek selera, por, cebula)
  • liść laurowy, ziele angielskie, pieprz w ziarnach
  • 6 dużych buraków
  • sok z 1 cytryny
  • 3-4 łyżki cukru
  • łyżka mąki
  • 150ml śmietany kremówki
  • sól, pieprz

Do dużego garnka włożyć umyte żeberka, obraną włoszczyznę, liść laurowy, kilka ziaren pieprzu i ziela angielskiego, zalać 2 litrami wody i ugotować bulion. Doprawić.

Buraki obrać i pokroić na ćwiartki. Gdy bulion jest gotowy ( w razie konieczności uzupełnić go wodą jeśli dużo odparowało), przecedzić i wrzucić do niego buraki ( zostawić 2-3 kawałki ). Gotować około godzinę, do momentu, aż buraki zmiękną i stracą swój kolor. Po tym czasie wyjąć je wszystkie z zupy, dodać 3 pozostawione kawałki, wtedy zupa będzie miała piękny kolor. 

Barszcz doprawić sokiem z cytryny ( ewentualnie octem winnym), cukrem, solą i pieprzem. Zupa musi być lekko kwaśna i lekko słodka, każdy powinien sam znaleźć proporcję pomiędzy cytryną a cukrem, każdy lubi inaczej. 

Mąkę wymieszać ze śmietaną i dolać do zupy. Zagotować.

Podawać natychmiast z gniecionymi ziemniakami lub makaronem!

Smacznego!

 

sobota, 22 września 2012

Baaardzo dobre ciasto jogurtowe. Niezwykle delikatne, bardzo apetyczne, idealne na trwający jeszcze sezon śliwkowy, ale można do niego użyć prawie każdego owocu. U mnie jak są śliwki i jabłka inne owoce mogą nie istnieć tak też korzystam póki mogę :) Inspiracje zaczerpnęłam od Dorotuś z mojewypieki.com ( uwielbiam jej bloga!). Wszystko co upiekłam z jej przepisu wychodziło przepyszne i to ciasto również jest cudowne. Proporcje nieco zmieniłam, by dopasować je do mojej formy i smaku. Całość wyszła genialna, a i wszystkim poczęstowanym gościom bardzo połączenie zasmakowało. 

Oto i jest! Moje ciasto jogurtowe. Nie mogło zabraknąć kruszonki, którą kocham i do śliwek obowiązkowo muszę ją dodać. Mięciutkie i delikatne ciasto, jeszcze smaczniejsze na dzień następny. Polecam, bo naprawdę jest przepyszne!

 

Co będzie potrzebne:

  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 1 szklanka cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 jajka
  • 50g miodu
  • 1 szklanka jogurtu naturalnego
  • 150ml oleju
  • 1kg śliwek

Kruszonka:

  • 50g masła
  • 90g mąki
  • 50 cukru
  • małe opakowanie cukru waniliowego - 8g

Wszystkie suche składniki czyli mąkę, cukier, proszek do pieczenia i sodę przesiewamy do miski. 

Do drugiej miski wbić jajka i dodać pozostałe płynne składniki, wszystko dokładnie wymieszać, aż wszystko się połączy, Powoli dodawać suche składniki i mieszać w jednym kierunku do połączenia. 

Do dużej tortownicy wysmarowanej tłuszczem przelać ciasto i wyrównać. Układać dość ciasto śliwki przepołowione miąższem do góry.

Wyrobić kruszonkę, równomiernie pokryć nią ciasto.

Piec w temperaturze 170 stopni przez około godzinę. 

Smacznego!

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11

  • Kontakt



  • Durszlak.pl



    Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi
    Top Blogi