piątek, 29 czerwca 2012

Już jakiś czasu temu odkryłam piękno mojej wsi, wyjątkowe piękno. Wszechobecny spokój, nad wyraz piękne miejsca, zielone łąki i pastwiska, lasy, gospodarstwa tętniące życiem od samego świtu, pianie koguta i wszystkie inne odgłosy, których dotąd nie znałam...Zastanawiam się jak ja mogłam całe życie mieszkać w mieście? A niby niczego mi nie brakowało. Człowiek na pewnym etapie swojego życia potrzebuje pewnej stagnacji, już nie ma siły biegać, a życie pełnią życia zaczyna objawiać się w troszkę inny sposób. Kocham moje teraźniejsze życie, jakże odmienne od tego które prowadziłam jeszcze 2 lata temu. Zdecydowaliśmy się na zmianę i było to najlepsze co mogliśmy zrobić. Choć tych zmian był cały szereg. Teraz jestem spełnianą żoną, kochającą matką, zapracowaną gospodynią, niepoprawną marzycielką i ciągle uczącą się kucharką. Cóż chcieć więcej??

I choć kocham wiejską kuchnię, prostą, ale jakże smaczną i powabną lubię też typowo miejsce jedzenie. Dzisiaj chodziło za mną tylko jedno zdanie- chcę frytki! Frytki to można sobie zamówić w barze do schabowego, więc u mnie dzisiaj coś podobnego, ale troszkę inszego- ziemniaczki country! Mniaaam! :)

 

Chrupiące z zewnątrz, miękkie w środku- zupełnie jak frytki. Z wiejskich ziemniaków- najlepsze. Z wyjątkową posypką, która z całą pewnością wzmacnia smak. Osoby będące na diecie niech zamkną oczy, bo to przepis raczej dla łasuchów- takich jak ja :) 

Ps. Dobrze, że moja waga sprawia zupełnie inne wrażenie :P

 

Co będzie potrzebne!

  • 0,5 kg ziemniaków
  • olej do smażenia ( np. słonecznikowy )

Na posypkę :

  • pół łyżeczki soli
  • pół łyżeczki słodkiej i ostrej papryki
  • pół łyżeczki pieprzu ziołowego
  • świeżo mielony pieprz czarny

Olej rozgrzewamy w wysokim garnku do bardzo wysokiej temperatury- ok. 180- 190 stopni. Ziemniaki kroimy w krążki i przepoławiamy je na pół. Smażymy w rozgrzanym oleju małymi porcjami by temp. oleju nie obniżyła się dość mocno. Ziemniaki powinny smażyć się około 6 minut, wtedy będą chrupiące.

Po tym czasie ziemniaki wyjmujemy łyżką cedzakową na ręcznik papierowy, który wchłonie nadmiar łuszczu. 

Wszystkie przyprawy dokładnie ze sobą mieszamy i dość obficie obsypujemy ziemniaki, każdy według własnych gustów.

Podajemy natychmiast.

Smacznego!

 

środa, 27 czerwca 2012

Dawno, dawno, kiedyś...oglądając różne , różniste filmy amerykańskie ochotę miałam niesamowitą by zjeść kawałek tego puszystego placka z syropem klonowym serwowanym u nich do śniadania. Nie powiem ślinka ciekła. Ale nie wiedząc cóż to takiego, ja na śniadanie pochłaniałam ulubione kanapki, lub sytą jajecznicę, no chyba, że babcia przyrządziła coś smaczniejszego.

Dziś na śniadanie sprawiłam sobie ( i nie tylko !) ogromną przyjemność. Syropu klonowego co prawda nie miałam, no ale miałam jagody i śmiało połączyłam składniki niecierpliwie wyczekując cóż z tego wyniknie. Na jutro już nie zostało, a szkoda...

Puszyste i smaczne. Jagodowe. Z miodem- niezastąpione. Chyba moje ulubione- póki co. Zjadłam je z waniliowym twarożkiem i bardzo mi smakowało. Kolej na Was.

 

Co będzie potrzebne:

  • czubata szklanka mąki pszennej
  • 1,5 szklanki gęstej maślanki
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 2 łyżki miodu ( można pominąć )
  • 2 jajka
  • 20 dag roztopionego masła
  • szklanka jagód

Jajka rozbełtać, połączyć z maślanką, miodem i roztopionym masłem. Mąkę przesiać i połączyć z proszkiem do pieczenia i cukrem pudrem, dodać do płynnych składników. Wrzucić jagody i lekko zamieszać.

Nakładać po 2 łyżki ciasta na średnio rozgrzaną patelnię.  

Smażymy na złoty kolor z obu stron. Podajemy z resztą jagód i tym na co mamy ochotę, pasują do wszystkiego.

Uwaga!  Pancakes nie smażymy na żadnym tłuszczu, ponieważ mają go one już w środku, a co za dużo to nie zdrowo.

Smacznego!

 

Nie mam w tygodniu czasu na długie i wymyślne gotowanie, więc staram się by było szybko, a smacznie. Najbardziej do tego nadaje się kurczak, można z niego zrobić w zasadzie wszystko. Może i wszystko, ale ja lubię właśnie tak. W jajku. Po prostu. Bez zbędnej panierki. Trzeba co prawda nabrać wprawy by jajko nie rozeszło się po całej patelni, no, ale nawet jak nie wyjdzie i tak smakuje bardzo dobrze.

 

Smakuje dużo lepiej niż tradycyjny filet w panierce, mimo iż nie chrupie tak fajnie podczas jedzenia. Do jajka możemy w zasadzie dodać wszystkie ulubione przyprawy czy zioła, wtedy otrzymamy niemalże nasze ulubione danie. Wygląda też fajnie, więc czemu nie. Z czym je podaję? W zasadzie z tym na co mam chęć. Najczęściej z mizerią z ogórków lub z marchewką z groszkiem na masełku. 

 

Co będzie potrzebne:

  • Podwójny filet z kurczaka
  • 2 duże lub 4 małe jajka
  • łyżka suszonego tymianku
  • sól, pieprz
  • olej do smażenia

Pierś z kurczaka przeciąć na pół wzdłuż włókien, delikatnie rozbić, natrzeć pieprzem i solą z obydwu stron. Jajka rozbełtać dość mocno, doprawić solą i pieprzem, dodać tymianek i wymieszać.

Patelnie z tłuszczem rozgrzać. Po kolei moczyć filety dość mocno w jajku by znacznie nim się pokryły i wrzucić na rozgrzany olej. Jak filet będzie już na patelni polewać je od czasu do czasu małą ilością jajka tak by jajko ścięło się na całej powierzchni mięsa.  Gdyby jajko dość mocno rozchodziło się po patelni wpychać je łyżką lub łopatką delikatnie pod mięso.

Podawać natychmiast z ulubionymi dodatkami.

Smacznego!

 

Ps. Zdjęcia robione w pośpiechu, bo ogół obiadu się już nie mógł doczekać, ale nie mogłam się powtrzymać by nie pokazać Wam tego przepisu.


 

wtorek, 26 czerwca 2012

Czerwiec w tym roku przypomina bardziej wczesną wiosnę niż początek pięknych wakacji.. W każdym razie ani trochę nie przypomina pięknego, upalnego lata jakie pamiętam za czasów mojego dzieciństwa. Kiedyś to były czasy, beztroskie i niesamowicie szczęśliwe. Mały kotki opodal naszego domu od rana biegały za małą piłeczką albo bawiły się ździebełkami trawy, kury wesoło dziobały ziarna rzucone przez dziadka, ja wisząca głową w dół na trzepaku oglądałam świat do góry nogami lub całymi dniami biegałam po łące i uwijałam  wianki ze stokrotek. Całymi dniami słoneczko wesoło zaglądało do naszych okien, wieczorem wspólnie podlewaliśmy ogród albo czekaliśmy na burzę. To były piękne czasy, trochę mi tęskno, no ale każdy etap w życiu ma swój urok.

Więc w ten deszczowy dzień, wspominając beztroskie dzieciństwo, ożywiłam aurę pięknym kolorem zupy z botwinki. Oto dziś ona- królowa wśród buraczkowych zup. Lekko kwaśna, lekko słodka, amarantowa i z jajkiem. Jej kolor jest tak boski, że przez samo patrzenie uśmiecham się szeroko.

 

Intensywnie buraczkowa, kwaskowa za sprawą soku z cytryny, z cukrem i śmietanką. Taką właśnie lubię zupę z botwinki i taką robiła moja babcia. Pożywna z jajkiem z dużą ilością koperku.

 

Co będzie potrzebne:

  • 1,2 l bulionu drobiowo- warzywnego ( u mnie ćwiartka z kurczaka obrana ze skóry+ włoszczyzna)
  • spory pęczek botwinki z buraczkami
  • 100 ml słodkiej kremowej śmietany 30%
  • sok z jednej cytryny
  • 3 łyżki cukru
  • sól, świeżo zmielony pieprz
  • pęczek koperku

+ do podania jajka ugotowane na twarde i ukwaszona śmietanka

Buraczki kroimy w kostkę, botwinkę na ok. centymetrowej długości kawałki. Do gotującego się wywaru najpierw dodajemy buraczki, po 5 minutach wrzucamy botwinkę. Całość gotujemy ok. 20 minut. Im cieńsza botwinka tym krótszy czas gotowania. 

Zupę zaklepujemy słodką śmietanką, doprawiamy sokiem z cytryny, cukrem solą i pieprzem.

Podajemy z jajkiem i kleksem z ukwaszonej śmietany, no i koperkiem.

Smacznego!

 

 

 

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Kocham! Ostre , wyraziste i niewiarygodnie smaczne. Powala! To danie rodem z Meksyku podbiło serca wszystkich moich gości. Wygląda smacznie, smakuje wybornie, a i możne je podawać na bardzo wiele sposobów: z makaronem, ryżem, domową tortillą, w zapiekance, czy z większą ilością bulionu jako pikantna zupa gulaszowa. No i bałaganu w kuchni brak, bo wszystko przyrządza się w jednym garnku. 

 

Mięso, pomidory, papryka, czerwona fasola, niezwykłe zioła i przyprawy to kwintesencja tej potrawy. Jest pikantna, więc nie dla każdego, choć każdy może przyrządzić ją według własnego uznania. Czerwony kolor zachęca, zapach zniewala, a smak nie pozostawia już nic więcej do życzenia. Odmienność od codzienności, smaczna i wyborna. Polecam!

 

Co będzie potrzebne:

  • 0,5 kg mięsa mielonego wołowo- wieprzowego lub wołowego
  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 spora papryka czerwona
  • 1 papryczka chilli ( można zastąpić płatkami chilli)
  • puszka czerwonej fasoli
  • puszka pomidorów
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 2 łyżki ketchupu
  • łyżeczkami kuminu (kminek rzymski)
  • pół łyżeczki mielonej kolendry
  • po pół łyżeczki papryki czerwonej i ostrej
  • pół łyżeczki ciemnego kakao
  • sól, pieprz

Cebulę drobno posiekać, czosnek przecisnąć przez praskę, na dużej patelni oba podsmażyć na łyżce oleju. Po kilku minutach dodać kumin, kolendrę i obie papryki, podsmażyć chwilę cały czas mieszając. Dodać mięso, rozdzielać łyżką i smażyć przez kilka minut całość.

Dodać paprykę pokrojoną w kostkę i papryczkę chilli pokrojoną w krążki, zamieszać, dalej podsmażać całe danie.

Po kilku minutach dodać pomidory w puszce, koncentrat i ketchup, Przykryć i dusić pod przykryciem około 10 minut. Następnie dodać fasolę i kakao, jeżeli zajdzie taka konieczność dodać troszkę wody. Doprawić do smaku, jeżeli jest za mało pikantne dodać jeszcze chilli w przyprawie. Dusić pod przykryciem około 20 minut, do momentu, aż pomidory się rozpadną, a sos się ujednolici.

Podajemy z ryżem, albo tortillą pszenną.

Smacznego!

Nie jestem wielkim fanem wieprzowiny, no, ale czego nie robi się dla męskiej części społeczeństwa. Faceci zupełnie inaczej postrzegają potrawy. Dla nich ma być tłusto, ma być syto, ma być przede wszystkim dużo, najlepiej z górą ziemniaków, z ogromną ilością masła. Surówka- niekoniecznie, skoro porcja mięsa powinna mieć minimum 0,5 kg...ahh Znacie to? Lubicie?? Dziś zaprezentuje Wam danie z serii "dla głodnego faceta", co nie znaczy, że kobieta również nie może skosztować. Ta karkówka jest ok. Nawet smaczna, w aromatycznych ziołach, podsmażonym porem, dressingiem. I nawet wyrzutów sumienia nie było zbyt wiele.

Przepis autorstwa mojej mamy, troszkę przeze mnie udoskonalony, ale nie zmieniałam w nim zbyt wiele.

 

Lubicie tłusto, dużo, smacznie? Coś dla Was! Gdyby nie podsmażany na masełku por, danie byłoby nijakie, a tak ma swój wyraz i charakter. Wierzcie mi, faceci nim się zajadają, a dla kogo my to wszystko gotujemy jak nie dla nich?? 

 

Co będzie potrzebne:

  • ok. 1kg karkówki bez kości
  • 1 duży por
  • 3 łyżki masła
  • 20 dag miękkiego żółtego sera w kostce
  • zioła: tymianek, oregano, kolendra ( lub ulubiony zestaw)
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki oliwy
  • sól, pieprz

Na dressing:

  • mały jogurt naturalny
  • 2 łyżki majonezu
  • 2 łyżki pikantnego ketchupu
  • sól, pieprze
  • ew. ulubione zioła

Karkówkę kroimy na plastry, cienko rozbijamy, nacieramy solą i pieprzem. Zioła mieszamy z oliwą i czosnkiem przeciśniętym przez praskę. Równomiernie nakładamy marynatę na płaty karkówki z obu stron. Mięso odkładamy do lodówki na około godzinę.

Nagrzewamy piekarnik do 150 stopni, na dużej blaszce rozkładamy mięso i pieczemy pod przykryciem około 1-1,5 godziny.

Por kroimy na cienkie krążki i podsmażamy na masełku.

Jak mięso będzie już miękkie i soczyste, na każdy z plastrów nakładamy kopiastą łyżkę podsmażanego pora i posypujemy startym na grubych oczkach serem żółtym. Całość wkładamy do piekarnika na jeszcze 5 minut do momentu, aż ser się rozpuści.

Wszystkie składniki dressingu dokładnie ze sobą łączymy. Przed podaniem polewamy mięso dressingiem. Możemy też zrobić dwa kleksy jeden z majonezu drugi z ketchupu, ładnie wygląda i smakuje.

Smacznego!

środa, 20 czerwca 2012

Pogoda nas dzisiaj nie rozpieszczała, bynajmniej w moim regionie słoneczka nie było wcale, wkoło ciemne burzowe chmury i chłodny wiatr. Cóż w taką pogodę robić zatem? Ja zaszywam się w kuchni i na pewno nie po to, by szczegółowo posprzątać we wszystkich szafkach, szufladach i zakamarkach. Zakładam mój fartuszek, pełen pozytywnych myśli i świetnych pomysłów, zaglądam do lodówki i..działam!

Kalafior kojarzy mi się z dzieciństwem. Podawany zawsze z masłem i bułką tartą, roznosił po całym mieszkaniu piękny zapach i aromat. Dziś w nieco odmiennej odsłonie w połączeniu z makaronem. Bo przecież nie możemy ciągle jeść tego samego. Czym jeszcze kalafiorowym Was uraczę niebawem? Tego jeszcze nie wiem, ale póki mamy go pod dostatkiem trzeba korzystać.

 

Delikatny i kremowy. Lekki, a zarazem bardzo sycący. Idealny na obiad, lub kolację we dwoje. Dla dorosłych, dzieci, męża, ciotki, babci i sąsiadki. Każdy by go polubił, gwarantuję!

 

Co będzie potrzebne!

  • pół opakowania makaronu farfalle ( ok.250g)
  • mały kalafior lub pół główki dużego
  • 100 g mascarpone
  • 100 ml śmietany kremówki
  • 100 g innego ulubionego sera- cheddar lub innego startego na grubej tarce
  • łyżeczka musztardy francuskiej- opcjonalnie
  • szczypta gałki muszkatałowej
  • sól, pieprz 
  • szczypiorek do dekoracji

Makaron wraz z kalafiorem gotujemy w jednym garnku, w osolonej wodzie z łyżką masła. Gdy będą miękkie odcedzamy. Na dużej patelni podgrzewamy śmietanę, dodajemy do niej serek mascarpone i starty na tarce inny ser żółty. Ciągle mieszając czekamy, aż sery się rozpuszczą i połączą w jedną masą. Doprawiamy do smaku musztardą, gałką, solą i pieprzem. Chwilkę podgrzewamy na małym ogniu.

Do sosu dodajemy ugotowany makaron wraz z kalafiorem, całość mieszamy by cały makaron równomiernie pokrył się sosem. Podajemy natychmiast poprószone świeżym szczypiorkiem, można posypać też startym żółtym serem.

Smacznego!

 

Ps. Dla maniaków bardziej wyrazistych smaków, serek mascarpone można zastąpić dowolnym ulubionym serem, np. brie, cheddar, a nawet rokforem- ale to wyjdzie już zupełnie inne danie.

Nie wiem jak Wy, ale ja jestem łasuchem. Choć jestem też maniakiem zdrowego odżywiania się, do kawki lubię skubnąć coś słodkiego. A co...! Raz się żyje no i każdemu jak nikomu się w końcu należy, zwłaszcza zabieganej młodej mamie. Więc gdy piekę ciasteczka owsiane zazwyczaj większość zjadam ja, choć mąż i o dziwo synek też za nimi przepadają. Duża zawartość błonnika pozwala nie myśleć mi o kaloriach, choć w tych ciasteczkach nie ma ich zbyt wiele. A co najfajniejsze, robi się je błyskawicznie, a i wyglądają niezmiernie apetycznie. Ahh

 

Mąż stwierdził, że pyszne te ciasteczka, ale coś mało chrupiące. No te akurat nie chrupią, ale... są naprawdę pyszne, zdrowe i znikają błyskawicznie. Słodko- kwaśna żurawina pasuje do nich jak nic innego, a niska zawartość masła i cukru pozwala jeść je do woli. Polecam wszystkim zabieganym, zapracowanym, tym na diecie , ale też tym, którzy kawki nie wypiją bez dobrego ciacha. Dla mnie bomba, i o dziwo tym razem nie kaloryczna ;)

Ps. Już niedługo na blogu wersja bardziej chrupiąca i bardziej słodka też znajdzie swoje miejsce:)

 

Co będzie potrzebne:

  • 300 g płatków owsianych
  • 40 g suszonej żurawiny
  • łyżka mąki pełnoziarnistej
  • 150ml mleka ( można zastąpić wodą)
  • łyżka masła
  • 1 jajko
  • 3 łyżki cukru
  • szczypta soli
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej

Płatki możemy zemleć blenderem, żurawinę kroimy na małe kawałki. Wszystkie suche składniki mieszamy ze sobą w dużej misce, dodajemy żurawinę i dokładnie mieszamy. Do masy dolewamy ciepłe mleko, roztopione masło i wbijamy jajko, całość dokładnie mieszamy i odstawiamy na ok. 15 minut by masa zgęstniała.

Blachę wykładamy papierem do pieczenia, łyżką nakładamy na nią po troszku masy, formując okrągłe ciasteczka. 

Pieczemy w 180 stopniach przez ok. 20 minut. Po tym czasie ciasteczka wyjmujemy i studzimy na kratce.

Smacznego!

wtorek, 19 czerwca 2012

Absolutnie nie mam dziś natchnienia. Jestem jakaś taka zła, poddenerwowana... więc nie zachęcę Was dziś pięknym słowem, mając nadzieję, że wybaczycie mi tą krótką niedyspozycje.

Zdecydowanie moja ulubiona zupa ze szparagami. Idealnie do siebie pasujące kalafior i szparagi dają bardzo ciekawy smak, zupka jest pożywna, a i bardzo zdrowa. Zachęca kolorem i pięknym zapachem. kto raz spróbuje będzie powracał zawsze. 

 

Co będzie potrzebne:

  • 1,2 l rosołu lub bulionu drobiowego
  • 1 średniej wielkości kalafior
  • pęczek białych szparagów ( ok. 05,kg)
  • 2 łyżki masła
  • 100 ml śmietanki kremówki lub innej
  • szczypta gałki muszkatałowej i imbiru
  • sól, pieprz
  • koperek do podania

Kalafior dzielimy na różyczki i podsmażamy na maśle przez kilka minut. Szparagi obieramy, odrywamy zdrewniałe końce i kroimy na małe kawałki. do gotującego się buliony najpierw wrzucamy kalafior, po ok. 10 minutach gotowania dodajemy szparagi, gotujemy jeszcze 15 minut. Zupę miksujemy blenderem na gładki krem. Śmietanę łączymy z kilkoma łyżeczkami zupy i wlewamy do wywaru. Doprawiamy i mieszamy, czekając aż się zagotuje.

Podajemy z drobnym makaronem lub grzankami. Wyśmienicie smakuje również sama.

Smacznego!

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Za oknem upał, skwar się leje z nieba, żadnej chmurki na horyzoncie, na sobie mam tylko krótkie szorty ,bluzeczkę na ramiączkach i okulary przeciwsłoneczne, sąsiedzi chowają się w cienistych pokojach, zapuszczając rolety łaknąc cienia jak niczego innego na świecie, a ja? A ja wtedy biorę leżak, książkę, dobrą kawę i zaszywam się gdzieś w ogrodzie na chwil kilka rozkoszując się gorącym latem i pięknym słońcem. Teraz co prawda mam na to troszkę mniej czasu, co nie znaczy, że nie robię tego wcale. W takie lato wcale nie mam ochoty siedzieć w kuchni, więc na obiad zazwyczaj coś co przyrządza się błyskawicznie, a smakuje wyśmienicie.

 

Fascynaci delikatnego mięsa ze słodkim ananasem na pewno nie poczują się zawiedzeni. Sos jest bardzo słodki i troszkę kwaśny, w zdecydowanie dobrych proporcjach. Dodatek chili dodaje pikanterii, a całość komponuje się bardzo dobrze.


Co będzie potrzebne:

  • 1 pojedynczy filet z kurczaka
  • 4 plasterki ananasa w puszce pokrojone na kawałki
  • sok z połowy cytryny
  • pół filiżanki soku z puszki ananasów
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • łyżeczka startego imbiru
  • pół łyżeczki chili
  • 2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
  • sól pieprz
  • 2 łyżki oliwy z oliwek lub masła
  • 2 woreczki ryżu

Fileta kroimy na małe kawałki, nacieramy solą i pieprzem, odstawiamy na chwilkę. Na patelni lub woku rozgrzewamy tłuszcz i wrzucamy czosnek, imbir, chili, chwilę mieszamy i dodajemy kurczaka. Smażymy przez ok. 5 minut by ze wszech stron równo się przyrumienił. Po tym czasie dodajemy pokrojone ananasy, sok z cytryny i ananasów i gotujemy około 5 minut aż sok troszkę się odparuje. Mąkę ziemniaczaną mieszamy z odrobiną wody i łączymy z sosem.

Podajemy gorący z ryżem na sypko.

Smacznego!

 
1 , 2 , 3

  • Kontakt



  • Durszlak.pl



    Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi
    Top Blogi