niedziela, 26 stycznia 2014

Hmm dieta karmiącej mamy... Przyznam się Wam szczerze, że niestety muszę uważać na to co jem. Przy pierwszym dziecku problemów większych nie miałam, jadłam praktycznie wszystko od początku, oczywiście racjonalnie wprowadzając nowe produkty i obserwując dziecko. Przy drugim dziecku musiałam stworzyć niewielką, aczkolwiek zawsze, listę produktów absolutnie nie wskazanych..póki co rzecz jasna.

Najzdrowszą alternatywą są niewątpliwie mięsa gotowane, pieczone i grillowane. Białko w diecie karmiącej być musi niepodważalnie. Ja staram się jeść dużo drobiu, ryb i czerwonego mięsa. Nie smażę, bo Małej nie służy, ale gotowane też jest cool. Te pulpety są moimi ulubionymi, a że synek zjada je także z ogromnym apetytem bardzo mnie cieszy. Mam nadzieję, że przepisem zainspiruję nie tylko te karmiące mamy, ale i te nie karmiące i te "nie" mamy i każdego kto ma ochotę na zdrowy obiad :)

 

Delikatne i bardzo smaczne. Można je szybko pokochać. A sos można modyfikować w dowolny sposób w zależności od preferencji. Można z niego zrobić sos koperkowy dodając koperek, musztardowy dodając musztardę, sos carry dodając carry itd. Jest aksamitny i bardzo smaczny.

 

Co będzie potrzebne:

  • 600g fileta z kurczaka ( może być indyk)
  • 1 jajko
  • 2 łyżki bułki tartej
  • płaska łyżka mąki ziemniaczanej
  • pół łyżeczki majeranku
  • sól, pieprz + ulubione przyprawy do kurczaka

Ponadto na sos:

  • 1l bulionu drobiowego
  • 2 łyżki masła
  • 2 płaskie łyżki mąki
  • 50ml słodkiej śmietany ( najlepiej 30%)
  • 1 żółtko
  • 2 łyżki tartego kremowego chrzanu
  • sól, pieprz, szczypta gałki muszkatałowej

Fileta mielimy, dodajemy jajko, bułkę tartę, mąkę ziemniaczaną, zioła i przyprawy, Mieszamy. Jeśli ciasto jest za luźne dodajemy troszkę bułki tartej. Odstawiamy do lodówki na godzinę.

Po tym czasie formujemy pulpety i gotujemy w bulionie drobiowym, przez około 40 minut. Po ugotowaniu pulpety wyjmujemy, reszta bulionu będzie nam potrzebna do przyrządzenia sosu.

W rondelku rozpuszczamy masło i dodajemy mąkę. Podsmażamy ciąglę mieszając, aż mąka stanie się złocista. Chochla po chochelce dodajemy gotujęcy się bulion do cały czas intensywnie mieszając. bulion dodajemy tak długo, aż uzyskamy pożądaną gęstość sosu. 

Dodajemy chrzan, doprawiamy i całość mieszamy.

Śmietanę łączymy z żółtkiem i dodajemy do sosu cały czas intensywnie mieszając, a po chwili zdejmujemy z ognia. 

Do sosu wkładamy pulpety.

Podajemy z ryżem lub ziemniakami oraz ulubioną jarzynką.

 

Smacznego!

piątek, 10 stycznia 2014

Ten wpis miał się pojawić już przed Świętami. Wiele się działo, stąd moja obniżona aktywność. Najpierw zepsuł się mój komputer, no prawie się zepsuł bo w sumie mi go popsuto, ale nie o tym tu dzisiaj będziemy rozważać :) A potem...no a potem, końcówka ciąży, poród i nowe maleństwo w domu. Wszystko wywróciło się do góry nogami, dzień stał się za krótki, a zajęć przybyło dość sporo. Do pełni szczęścia jednak nie brak mi już chyba nic, mimo że jest co robić i jako mama dwójki szkrabów czasu na inne sprawy niestety mam niewiele. 

Teraz pewnie nie miałabym czasu by upiec te pierniczki, ale przed Świętami piekłam je kilkukrotnie. Wszystkim bardzo smakowały więc każdy domagał się bym upiekła je znowu. Wiem, że jest już po Świętach, myślę jednak, że dla wielbicieli pierników nie ma znaczenia miesiąc czy pora roku :) Naprawdę warto je upiec! Są kruche, lekko ostre, wyraźnie imbirowe. Zapraszam po przepis!

 

Najlepsze są te cieniutkie. Śmiało mogę powiedzieć że im cieńsze tym smaczniejsze. Moje robione na syropie klonowym, bo takie smakowały nam bardziej, te na melasie są nieco ciemniejsze. Polecam!

 

Co będzie potrzebne:

300g syropu klonowego lub melasy

230g masła

200g cukru ( można dać mniej)

750g mąki pszennej

2 jajka

łyżka przyprawy do piernika

1 łyżeczka cynamonu

2 łyżeczki zmielonego imbiru

pół łyżeczki zmielonych goździków

pół łyżeczki proszku do pieczenia

pół łyżeczki soli


Masło, syrop klonowy lub melasę oraz cukier podgrzać a potem odstawić do przestygnięcia.

Mąkę i wszystkie przyprawy przesiać do miski, wbić oba jajka, oraz dodać syrop z masłem i cukrem.  Zagnieść ciasto dokładnie ( jest bardzo klejące). Można też użyć do tego miksera.

Z ciasta uformować kulę, owinąć w papier do pieczenia i schować do lodówki na kilka godzin.

Z wychłodzonego ciasta odrywamy po kawałeczku resztę zostawiając w lodówce. Wałkujemy i wycinamy dowolne kształty.

Piec w temperaturze ok 180 stopni przez 8 minut.

Te pierniczki jak i każde inne przechowujemy w szczelnej puszce. 

Są pyszne!

 

Smacznego!

 


 

środa, 16 października 2013

W lasach prawdziwy urodzaj. Grzybów masa, a i grzybiarzy tłumy. Uwielbiam grzyby jeść, ale jeszcze bardziej lubię je zbierać. I tego roku nie przeszkadzał mi w tym nawet mój siedmiomiesięczny brzuch :) Moje zbiory w większości suszę. W takiej formie grzyby smakują mi najbardziej, a i w tej formie są doskonałym dodatkiem do wielu dań. Kocham risotto z grzybami, uwielbiam bigos, pieczeń z grzybami, krokiety, a zupa z suszonych grzybów jest wprost doskonała. Ahh narobiłam sobie ochoty...

Taki sos to klasyk. Każde grzybobranie kończy się właśnie takim daniem, bynajmniej w naszym domku. Im więcej rodzajów grzybów tym lepiej. Osobiście lubię maślaki, na taki sos nadają się idealnie, mimo iż z tymi grzybkami najwięcej jest pracy. Dodatek mascarpone nadaje bardzo kremową konsystencję, można go śmiało pominąć. Ja nie zawsze mam go w lodówce i nie zawsze dodaję, ale dla fanatyków grzybów polecam spróbować choć raz. 

 

U nas taki sos najczęściej jada się z ziemniakami, ale z makaronem też zacnie smakuje. Jest to obowiązkowa , jesienna pozycja. Spróbujcie koniecznie.

 

Co będzie potrzebne:

300-400g świeżych grzybów ( maślaki, czarne łebki, borowiki, kozaki)

1 duża cebula

1 ząbek czosnku

pół szklanki śmietany 12%*

kopiasta łyżka serka mascarpone

2 łyżki masła

natka pietruszki

sól, pieprz


Grzyby płuczemy, czyścimy i kroimy w paski.

Cebulę kroimy w piórka, czosnek przeciskamy przez praskę. Na gorącą patelnię wrzucamy cebulę i podsmażamy kilka minut pod koniec dodając czosnek.

Po tym czasie dodajemy pozostałe masło i grzyby. Podsmażamy około 10 minut. Grzyby muszą się dusić dość intensywnie.

Śmietankę mieszamy z kilkoma łyżkami sosu i mascarpone. Dodajemy do całości. Danie doprawiamy solą i pieprzem. Po zagotowaniu dodajemy natkę pietruszki. Podajemy natychmiast.

Smacznego!

 

* śmietankę kwaśną można zastąpić kremową 30%. Sos wtedy jest bardziej kremowy i delikatny.

czwartek, 03 października 2013

I mamy październik i mamy jesień. Osobiście nie lubię jesieni, choć nie przeczę że i ona potrafi zaskoczyć i bywa cudownie piękna. Póki co jej uroków nie dostrzegam, zamykam się w kuchni i kombinuje, bo pogoda nie pozwala na nic bardziej kreatywnego. W końcu mam czas :) Synek się cieszy, bo mama siedzi w domku, spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu, rano wylegujemy się w łóżku, potem razem pochłaniamy owsiankę, spacerujemy i cały czas się śmiejemy. Jest cudownie. A będzie chyba jeszcze lepiej?? Ojj mam wątpliwości i wydaję mi się, że drugie dziecko da mi popalić.

Paprykę faszerowaną bardzo lubimy, a podana w taki sposób wygląda obłędnie i bez wątpienia zachwyci nawet najbardziej wymagających gości. Czasem faszeruje ją również krojąc ją w poprzek. Jest to wersja znacznie szybsza, gdyż wtedy papryka szybciej dochodzi i krócej trzymamy ją w piekarniku. Tak natomiast wygląda ładniej i naprawdę robi wrażenie na nie jednym przybyłym, wygłodniałym gościu.

 

Często podaję ją z sosem pomidorowym. Tak smakuje nam najbardziej. Farsz jest delikatny, mocno ziołowy, bardzo aromatyczny. Pyszne danie na wyjątkowe okazje, miły wieczór czy wykwintny obiad. Zapraszam!

 

Co będzie potrzebne!

4 duże papryki

0,5 kg mielonej łopatki wieprzowej

100g ryżu

jajko

1 cebula

2 ząbki czosnku

3 łyżki ketchupu

pół łyżeczki ziół prowansalskich

szczypta tymianku

szczypta oregano

szczypta majeranku

sól, pieprz

łyżka oliwy z oliwek

4 łyżki startego żółtego sera

 

Papryki myjemy. Odcinamy im główki i wycinamy gniazda nasienne. Solimy i pieprzymy w środku po czym odkładamy na bok.

Ryż gotujemy na sypko i studzimy.

Cebulę drobno siekamy i podsmażamy na oliwie. Do miski przekładamy mięso, dodajemy jajko, przestudzony ryż, ketchup, czosnek przeciśnięty przez praskę, cebulę oraz wszystkie zioła i przyprawy.

Faszerujemy papryki, przykrywamy czapeczką i przekładamy do naczynia żaroodpornego do którego dolewamy troszkę wody albo bulionu.

Pieczemy około godzinę w 180 stopniach. Papryki pocięte w poprzek można piec 45 minut- to w zupełności wystarczy.

Na 10 minut przed końcem posypujemy startym serem.

Podajemy z sosem pomidorowym albo czosnkowym.

Smacznego!

 


piątek, 27 września 2013

Udało mi się zrobić bardzo pyszne ogórki! Wyglądają apetycznie, ładnie się prezentują w słoiczku, jeszcze lepiej na stole, a smakują wyśmienicie. Są fajnym dodatkiem do obiadu, ale idealnie też nadają się jako przekąska czy przystawka na przyjęciu. Mogą być również ciekawym elementem do koreczków na przykład. Polecam, bo naprawdę zrobić je warto, a jak widać wykorzystać można je w różnoraki sposób, więc nie może ich zabraknąć w Waszej spiżarni :)

 

Ogórków tego typu nigdy nie pasteryzuje zbyt długo. Wolę by były bardziej jędrne i chrupiące a te takowe są. Smak mają wyważony, słodko kwaśny, mi smakują bardzo jako dodatek do fileta w panierce, ale do kanapki z szynką także używam ich regularnie. Naprawdę polecam!

 

Co będzie potrzebne!

  • 5kg ogórków

Zalewa:

  • 1l wody
  • 0,5 kg cukru
  • szklanka octu (250ml)
  • łyżka soli ( dość spora)
  • opakowanie kurkumy
  • kilka listków laurowych
  • kilka ziarenek ziela angielskiego
  • 2 łyżki gorczycy

Ogórki obieramy ze skórki i kroimy w słupki. 

Przygotowujemy zalewę: wszystkie składniki umieszczamy w garnku i mieszając doprowadzamy do zagotowania.

Pokrojone ogórki przekładamy do większej miski i zalewamy zalewą. Jeśli poziom zalewy jest niższy od poziomu ogórków- nie szkodzi. One puszczą jeszcze sporo soku.

Zostawiamy na całą noc.

Po upływie kilkunastu godzin przekładamy ogórki do wyparzonych słoiczków i zalewamy powstałą zalewą. Szczelnie zamykamy i pasteryzujemy maksymalnie 5 min.

Smacznego!

 

 

środa, 25 września 2013

Zaprawiacie?? Ja uwielbiam robić zapasy...mam dobrze zaopatrzoną spiżarkę, pod dostatkiem składników suchych, puszek, słoików. A w tym roku, dzięki temu, że odnalazłam w końcu troszkę wolnego czasu- do moich zapasów dołączyły zaprawy w dość sporej ilości. W naszym rodzinnym domu zawsze zaprawiało się na zimę. Były kompoty, buraczki, kiszone ogórki, marynowane grzybki,a półki w piwnicy aż się uginały od pyszności i różności. Zawsze można było sięgnąć po ulubiony słoiczek i podjeść gdy nikt nie widzi :) chciałabym , żeby mój dom stał się podobny. By każdy mógł w nim znaleźć odrobinę dzieciństwa, ciepła i wspomnień, takich pozytywnych wspomnień, które wywołują spontaniczny uśmiech na twarzy.

 

Zamykamy kawałek lata w słoiku i bach - zimą mamy doskonały obiad bez wychodzenia z domu. Wystarczy, że podsmażymy kiełbaskę i do niego dodamy, albo mielonego mięska i będziemy się mogli delektować przepyszną papryką, która zimą nie smakuje już tak wyjątkowo.

 

Co będzie potrzebne:

  • 4kg papryki- czerwona i żółta, z przewagą czerwonej
  • 1kg pieczarek
  • 1,5 kg cebuli
  • 1kg pomidorów lima
  • 200g przecieru pomidorowego
  • kilka łyżek ketchupu
  • łyżka papryki w proszku
  • kilka łyżek oleju
  • pieprz, sól

Cebulę kroimy w krążki, paprykę w paski, pieczarki w paski. Pomidory polewamy wrzątkiem i pozbawiamy je skóry, po czym kroimy w kostkę.

Na oleju podsmażamy cebulę. Po kilku minutach dodajemy paprykę, potem pieczarki, a na końcu pomidory.

Całość dusimy pod przykryciem pół godz. Po tym czasie dodajemy koncentrat, ketchup, doprawiamy pieprzem, solą, oraz papryką i dusimy kolejne pół godz. 

Wszystkie warzywa powinny być miękkie, ale nie rozgotowane.

Gorące leczo przekładamy do wyparzonych słoików, szczelnie zakręcamy i pasteryzujemy około 10 minut.

Leczo bez mięsa jest doskonałym dodatkiem do obiad, kolacji, lub jako samodzielny posiłek. Po dodaniu kiełbaski staje się pysznym daniem, sytym i rozgrzewającym, idealnym na zimowe wieczory.

 

Smacznego!

środa, 18 września 2013

Jesiennie się za oknem zrobiło, na parapecie zakwitły wrzosy, za chwilkę cofniemy zegary i pójdziemy zapalić lampkę na grobach najbliższych, a potem to już będzie zima, na którą czekam z niecierpliwością i wytęsknieniem. Kolejna rewolucja się szykuje, a tych ostatnio nie mało. 

Skoro już uchyliłam rąbka tajemnicy, powiem Wam jeszcze tyle, że ostatnio miewam przeogromną chęć na słodkości. Stąd ta tarta, ostatnio bardzo w moim guście. Jest przepyszna! Krucha, słodka, z kremowym śmietanowym kremem. I pasują do niej każde owoce. Spróbujcie koniecznie!!

 

Idealna. Bardzo krucha, nawet na drugi dzień. Krem śmietanowy z serkiem mascarpone dla mnie jest mistrzostwem świata. A jagody?? Można zastąpić malinami, brzoskwiniami, truskawkami, czym tylko mamy ochotę :) polecam!

 

Co będzie potrzebne:

Kruche ciasto:

  • 100g masła
  • 200g mąki
  • 100g cukru pudru
  • 2 żółtka
  • szczypta soli
  • łyżka esencji waniliwoej

Krem:

  • 250ml śmietany kremówki
  • 250g serka mascarpone
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 5 łyżek cukru
  • łyżka esencji waniliowej

Ponadto:

  • 1l jagód
  • 2 łyżki dżemu jagodowego

Wszystkie składniki na ciasto umieścić w misce i ugnieść ciasto. Z ciasta uformować kulkę, owinąć folią i umieścić w lodówce na około pół godziny.

Po tym czasie ciasto rozwałkować, przełożyć do formy od tarty, dokładnie rozłożyć. Forma jeśli nie jest sylikonowa powinna być wysmarowana masłem.

Na ciasto wyłożyć papier do pieczenia, wysypać na niego fasolę lub ryż tak by odpowiednio obciążyły one ciasto. Piec około 15 minut w 200st. C. Po tym czasie papier z fasolą wyjmujemy a ciasto pieczemy kolejne 15 minut.

Śmietanę ubić, dodać sok z cytryny, esencję i cukier, po czym łyżka po łyżce dodawać mascarpone i delikatnie mieszać do dokładnego połączenia się składników. 

Wystygłe ciasto wysmarować dżemem, wyłożyć masę śmietanową i równomiernie rozsmarować. Na wierzch wyłożyć jagody.

Schłodzić w lodówce.

Smacznego!!

 

środa, 21 sierpnia 2013

Deszczowa aura zmusza do przemyśleń i refleksji. Czas pędzi nieubłaganie, wszystko się ciągle zmienia, zostawiamy za plecami masę pięknych przeżyć, doznań i wspomnień, zostawiamy też takie mniej piękne, gorzkie, smutne i nieprzyjemne chwile. Więc może to dobrze... Ale ja przed sobą widzę tylko słońce, wiem , że wszystko będzie takie jakie ma być, takie jakie sobie wymarzyłam, takie jakie bym sobie życzyła. Zmiany niekoniecznie muszą być złe, nie muszą być takimi na gorsze. Dlatego też wiem, że dzisiejszy deszcz wcale nie zwiastuje jesieni, lato jeszcze powróci. Może nie na długo, ale powróci. Lato tego roku bardzo nas rozpieściło, mnie się marzy by było takie co roku.

A tymczasem w spiżarni porządki... Jeżeli zostanie Wam kawałek starego ciasta drożdżowego albo babki i nie wiecie co z tym fantem zrobić to absolutnie nie wyrzucajcie. Zróbcie bajaderki.Bardzo syte ale pyszne zarazem. Smakują tak samo jak te z cukierni, a zrobić je tak prosto:) Powodzenia!

 

Słodkie, syte i kusząco przepyszne. Dodatek olejku rumowego daje bajaderce charakterystyczny smak, za co ja osobiście właśnie je lubię. Trochę kojarzą mi się ze szkołą podstawową kiedy wraz z koleżanką na długiej przerwie biegłyśmy do pobliskiej cukierni by bez wyrzutów sumienia, bezwstydnie opchać się wielką bajaderką. Moje są mniejsze, łatwiej je zjeść ;) ale smakują prawie tak samo.

 

Co będzie potrzebne:

  • 500g ciasta ( drożdżowego, babki) bez masy kremowej i owoców lub pokruszonych biszkoptów, herbatników
  • 150ml mleka
  • kilka łyżek cukru- w zależności od słodkości ciast
  • pół szklanki bakalii, mogą to być rodzynki, orzechy ( u mnie mieszanka studencka)
  • 2 łyżeczki olejku rumowego
  • 1,4 kostki masła
  • 200g powideł śliwkowych
  • 2 łyżki kakao

Polewa czekoladowa:

  • 100g gorzkiej czekolady
  • 50g masła

Ciasto i ciasta dobrze pokruszyć i rozdrobnić palcami, przełożyć do miski.

W garnuszku zagotować mleko z cukrem, masłem i kakao. Kiedy lekko przestygnie dodać do pokruszonych ciastek, dodać dżem i olejek oraz zmielone bakalie.

Wszystko ugnieść dokładnie, aż masa będzie jednolita. 

Uformować kulki. Przygotować polewę w kąpieli wodnej i obtoczyć w niej bajaderki, a następnie w ulubionych dodatkach. Mogą to być wiórki kokosowe, płatki czekoladowe, orzeszki.

Schłodzić w lodówce i gotowe.

Smacznego!

 

piątek, 16 sierpnia 2013

Nie wiem jak to się stało, że jeszcze do tej pory na moim blogu nie pojawił się przepis na rosół. Jest to wszak najczęściej przyrządzana przeze mnie zupa. Prawie każdy weekend zaczynam od obierania warzyw na wielki gar rosołu. Jest idealny w chłodne dni, idealny jako 1 danie wykwintnego obiadu, idealny na kaca :) a kiedy zostanie go odrobinkę jest idealną bazą do przyrządzenia np. pysznej pomidorowej.

Najlepszy rosół powstaje z gotowania różnych rodzajów mięs. Mój gotuję wyjątkowo długo, a potem pozostawiam go jeszcze na około 2 godzinki, by wszystkie warzywa i mięso porządnie się w nim "wymoczyły". Do mojego nie dodaję vegety, ani kucharka. Zbędnym konserwantom mówimy zdecydowanie nie. Jeżeli chcemy by nasz rosół miał bardziej wyraźny, żółty kolor dodajmy odrobinkę kurkumy.

Dla wszystkich zwolenników pysznego rosołu przedstawiam dzisiaj mój przepis na tę pyszną, polską , zupę. Smacznego!

 

Ciężko opisać jest smak rosołu. Musi być wyrazisty i esencjonalny. Nie możemy żałować warzyw, nie możemy żałować mięsa, a rosołu nie możemy rozrzedzać. Ja do mojego nigdy nie dolewam wody. Na początku gotowania wlewam jej odpowiednio dużo, bo sporo z niej odparuje. Smacznego!

 

Co będzie potrzebne:

  • ok. 800-900g mięsa z kurczaka, może być cały kurczak, porcja lub kilka udek w zależności od upodobań
  • ok. 200g dowolnego mięsa wołowego
  • skrzydełko z indyka lub kawałek innego elementu z indyka
  • 5 średnich marchewek
  • 3 pietruszki
  • seler
  •  por
  • 1-2 cebule
  • gałązka selera naciowego
  • 2-3 ziarenka ziela angielskiego
  • 3 liście laurowe
  • kilka ziarenek kolorowego pieprzu
  • opcjonalnie- suszony borowik
  • pieprz , sól
  • magii, lub gałązka lubczyka

Mięso dokładnie płuczemy. Cebulę obieramy i podpiekamy nad palnikiem aż się nieco przypali. Dla właścicieli płyt elektrycznych możemy ją podsmażyć na patelni bez dodatku tłuszczu. Wszystkie warzywa obieramy i płuczemy.

Do dużego garnka przekładamy wypłukane mięso i wszystkie warzywa. Wrzucamy pieprz, ziele angielskie i liście laurowe. Zalewamy dużą ilością wody, dodajemy sporą łyżkę soli i podgrzewamy. 

Na początku gotowania na powierzchni wywaru pojawiać się będzie piana tzw. szumowiny. Należy je delikatnie zebrać łyżką.

Jak tylko wywar zacznie się gotować, skręcamy palnik do minimum. Rosołu nie można za mocno gotować bo zmętnieje. Musi on delikatnie "pyrczeć".

Rosół powinien tak sobie "pyrczeć" przez około 2 godziny. Po tym czasie wyłączamy go i pozostawiamy na godzinkę lub dwie.

W razie konieczności doprawiamy solą i pieprzem, dodajemy magii, lub wrzucamy lubczyk.

Przed podaniem rosół przecedzamy. Podajemy z makaronem lub z laną kluską.

Smacznego!

 


poniedziałek, 05 sierpnia 2013

Jeszcze tylko troszkę i już do Was wracam. Obiecuję, że od września powrócą już regularne wpisy i ja! U mnie rewolucji ciąg dalszy i kompletny brak czasu. Do kompletu dochodzi cudowna pogoda i idealne lato. 

Latem, kiedy wkoło zielona trawka to wiejskie mleko jest najlepsze. A skoro mleczko od krówki takie pyszne to i serek z tego mleczka też jest pyszny. Żaden sklepowy się z nim nie równa, idealny dla dziecka, bo bez sztucznych dodatków i konserwantów. Jeśli ktoś ma dostęp do mleczka prosto od krówki to zachęcam gorąco, bo to naprawdę nic trudnego.

 

Aksamitny i mięciutki. Im krótszy czas od zakwaszenia mleczka tym serek jest mniej kwaśny i smaczniejszy. Ten wyszedł idealnie. Każdemu polecam. 

 

Co będzie potrzebne:

  • 4l wiejskiego mleka prosto od krowy
  • pielucha tetrowa lub gaza

Mleko przelać do dużego wysokiego naczynia i odstawić w ciepłe miejsce do ukwaszenie na około dobę. Ten proces czasami może trwać troszkę dłużej. Kiedy mleko jest idealnie ukwaszone kiedy górna warstwa pozwala się pociąć nożem.

Gdy mleko jest już dobrze ukwaszone trzeba je dobrze przemieszać. W dużym garnku podgrzewamy mleko na najmniejszym możliwym płomieniu przez około godzinę. Mleko nie może się zagotować. Od czasu do czasu całość mieszamy. Po około godzince zauważalne będą dwie warstwy, górna biała, gęsta czyli ser, i dolna, żółta i płynna- czyli serwatka. 

Po tym czasie całą zawartość garnka przelewamy przez sitko, na którym rozkładamy pieluchę tetrową. Całość musimy jeszcze troszkę odsączyć- najlepiej powiesić gdzieś by ociekła z całości serwatki po czym odkładamy do lodówki. Po schłodzeniu pozostanie nam kulka przepysznego domowego twarożku.

 

Smacznego!

 


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11

  • Kontakt



  • Durszlak.pl



    Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi
    Top Blogi